"Kolejny 'sukces' naszych patriotów i wybitnych strategów z PiS" - pisze europoseł Koalicji Obywatelskiej Andrzej Halicki dodając, że "kwota zablokowanych środków może sięgnąć nawet 700 mld złotych". "Pan płaci, pani płaci... tylko nie oni" - dodaje.

A wicemarszałek Senatu, członkini koła PPS Gabriela Morawska-Stanecka zwróciła uwagę, że po wyroku TSUE " jeśli w Polsce naruszana jest praworządność, pieniędzy nie będzie".

Posłanka Koalicji Obywatelskiej, działaczka Zielonych Małgorzata Tracz napisała z kolei, że "rządy i działania PiS są tym samym oficjalną i realną groźbą" utraty pieniędzy dla Polski.

A były wicepremier, obecnie adwokat Roman Giertych kpił, że PiS-owi "nie idzie w TSUE" dlatego, że - być może - "wziął adwokatów za stawki urzędowe".

Posłanka Koalicji Obywatelskiej, Katarzyna Lubnauer spodziewa się, że Trybunał Konstytucyjny uzna wyrok TSUE za niekonstytucyjny. 

O tym samym napisał europoseł Radosław Sikorski, który stwierdził, że "mgr (Julia) Przyłębska zawyrokuje, że Unia Europejska jest niezgodna z Unią Europejską". "Przelew dla Polski na 770 mld zł z Brukseli nie wyjdzie" - dodał.

Inne komentarze płyną z obozu władzy. Była premier Beata Szydło zarzuciła organom UE, że te "tworzą własne normy prawne i polityczne" nie przejmując się "ustaleniami Rady Europejskiej i Traktatami".

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski pisze o "czarnym dniu integracji europejskiej" i "kampanii wymierzonej w państwa, które realizują politykę inną niż lewicowa ideologia KE".

"Na naszych oczach powstaje Europejska Federacja Landów z hegemonem w Berlinie" - napisał inny wiceminister sprawiedliwości, Michał Woś.

Z kolei europoseł Solidarnej Polski, Patryk Jaki w TVP mówił, że "ta decyzja zmienia wszystko w UE, dlatego że Unia Europejska została stworzona na zasadzie, że najtrudniejsze decyzje muszą być podejmowane wspólnie, tak że każde państwo się na nie zgadza".

- W innym wypadku UE mogłaby posłużyć do wymuszania czegoś przez silniejszych na słabszych. Taką decyzją jest również decyzja o karaniu finansowym państwa ze względu na nieprzestrzeganie wartości. Dziś niestety TSUE usankcjonował bezprawie, stał się narzędziem politycznym - ubolewał Jaki.

- Wszystko zaczęło się od tego, że UE, rzekomo, pod namową opozycji nie podoba się sposób powoływania sędziów w Polsce. Za czasów Platformy sędziowie sami siebie powoływali co było przeciw zasadzie podziału władzy. Sejm to zmienił. Teraz UE twierdzi, że sędziowie są wybierani w sposób upolityczniony, ale kiedy ja mówię, że tak samo są wybierani sędziowie w Hiszpanii, oni się powołują na fragment Komisji Weneckiej, który mówi o tym, że w tych krajach jest lepsza kultura polityczna i większe tradycje demokratyczne. Jeśli Niemcy nam mówią, że mają lepszą tradycję i kulturę, to ja ich pytałem wielokrotnie, do której kultury się odwołują: I Rzeszy, II Rzeczy czy III Rzeszy? Tego typu działanie to działanie na pograniczu rasizmu - mówił Jaki.