Reklama

Wybory samorządowe: PKW i Fundacja Batorego spierają się o płachtę i książeczkę

Wybory samorządowe w 2014 roku skończyły się chaosem. O to, jak uniknąć jego powtórki, kłócą się eksperci.

Aktualizacja: 18.06.2017 16:04 Publikacja: 18.06.2017 00:01

Wybory samorządowe: PKW i Fundacja Batorego spierają się o płachtę i książeczkę

Foto: AFP

– Traktujemy fundację jak partnera, jednak chcielibyśmy, aby krytyka miała konstruktywny charakter – mówi Beata Tokaj, szefowa Krajowego Biura Wyborczego, urzędu Państwowej Komisji Wyborczej. To komentarz do korespondencji, którą do PKW kieruje Fundacja Batorego. Instytucje toczą spór o to, na czym wyborca postawi krzyżyk w wyborach samorządowych w 2018 r.

Choć nie przyznają tego wprost, PKW preferuje książeczkę do głosowania, a fundacja – wielkoformatową kartę. Stawką jest to, by wybory przebiegły lepiej niż w 2014 r.

W wyborach do sejmików wyborcy otrzymali książeczkę, na której pierwszej stronie było PSL. Skutek? Aż 18 proc. głosów nieważnych i o wiele lepszy wynik ludowców, niż wskazywały sondaże. W efekcie Sejm znowelizował kodeks wyborczy, przesądzając, że uprzywilejowana jest karta-płachta, a jeśli trzeba użyć książeczki, musi rozpoczynać się od strony tytułowej i spisu treści.

Jesienią ubiegłego roku PKW rozpoczęła konsultacje kart w obu wzorach i wtedy zaczęła napływać krytyka z Fundacji Batorego. Skoncentrowała się na wielkości karty-płachty przedstawianej ankietowanym. PKW przygotowała ją w niepraktycznym rozmiarze A0. Zdaniem fundacji w 95,6 proc. okręgów można zastosować format A2, a w pozostałych książeczkę, i takie rozwiązanie powinno konsultować PKW.

12 czerwca szef PKW Wojciech Hermeliński odpisał Fundacji Batorego i zwrócił uwagę na problemy z użyciem karty A2 w większości, jednak nie we wszystkich okręgach. „Terytorialne komisje wyborcze, ustalając treść karty do głosowania, wiedzę na temat rzeczywistej liczby list kandydatów w poszczególnych okręgach będą miały dopiero około 35.–30. dnia przez dniem wyborów" – napisał. Zauważył, że byłoby zbyt mało czasu na wykonanie odpowiedniej liczby nakładek dla osób niewidomych, więc trzeba by je zamówić w obu formatach. Beata Tokaj dodaje, że dwa rodzaje kart utrudniłyby przeprowadzenie kampanii informacyjnej. – Głos każdego wyborcy jest dla nas ważny – zastrzega. Na list z PKW odpisała już Joanna Załuska z Fundacji Batorego. Napisała, że nakładki braillowskie nie są problemem, bo „wystarczy oszacować prawdopodobne zapotrzebowanie na oba typy i wyprodukować je z umiarkowaną rezerwą". Dodała, że dwa rodzaje kart do głosowania nie skomplikują kampanii informacyjnej, bo i tak „w wyborach samorządowych wyborca dostaje trzy–cztery karty, na których oddaje głosy wedle różnych zasad".

Reklama
Reklama

Spór między PKW a fundacją się nasila, jednak czy rzeczywiście karta do sejmików z 2014 r. była aż tak zła? Nie jest to jasne. Z raportu Fundacji Batorego wynika, że wpływ na błędy wyborców miało wprowadzenie zbroszurowanych kart, bo pojedyncze strony traktowali jak odrębne karty.

„Rzeczpospolita" dotarła jednak do opracowania PKW, którego autor zauważa, że podobna książeczka była stosowana pół roku wcześniej w eurowyborach. Na pierwszej stronie była Solidarna Polska. Uzyskała tylko 3,98 proc. poparcia, a odsetek głosów nieważnych nie był wysoki.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Polityka
Konwencja programowa PiS w Stalowej Woli otwarta przemówieniem Mariusza Błaszczaka. Michał Dworczyk wykluczony
Polityka
Czy Mateusz Morawiecki odejdzie z PiS? Poznaliśmy zdanie Polaków
Polityka
Czego się spodziewać po Radzie Przyszłości Donalda Tuska? „Rzeczpospolita” zapytała ekspertów
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama