Chodzi o ustawę dotyczącą weryfikacji szczepień - dającą pracodawcy możliwość sprawdzania, czy jego pracownicy są zaszczepieni na COVID-19, albo - alternatywnie - pozwalającą mu przeprowadzać regularne testy na obecność koronawirusa u pracowników na koszt budżetu. Szrot mówił o wątpliwościach dotyczących ujawniania danych wrażliwych na mocy ustawy, która jest obecnie procedowana przez Sejm.

Nie chorowałem, nie choruję na COVID-19, zaszczepiłem się zgodnie z prawem i czuję się bezpieczny

Bolesław Piecha, poseł PiS

- Trudno mi tutaj deliberować i oceniać wypowiedź pana ministra Szrota. Nie odniosłem wrażenia, że jest to zapowiedź weta - mówił poseł PiS.

- Ta ustawa jest bardzo "lajtowa", mówiąc takim kolokwialnym językiem. Ona w zasadzie nakłada na pracodawców możliwość sprawdzania certyfikatów covidowych. Alternatywą jest testowanie. Za to testowanie, przed przystąpieniem do pracy, zapłaci budżet państwa, są środki finansowe w wysokości 1 mld zł, żeby to zrobić. Ja jestem zwolennikiem tych rozwiązań, które proponuje większość Europy, docenienie tego paszportu covidowego, bo on - chociażby mnie - ja to osobiście czuję, chroni. Nie chorowałem, nie choruję na COVID-19, zaszczepiłem się zgodnie z prawem i czuję się bezpieczny. Chciałbym, żeby to poczucie bezpieczeństwa miała zdecydowana większość Polaków - przekonywał.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Rozmawiać ponad głową pani kurator

- Pracodawca może sprawdzać wiele dokumentów naszych i jakoś nie było dotąd hałasu o to, że to są jakieś specjalnie wrażliwe dane. Pracując w instytucji zbiorowego żywienia trzeba mieć książeczkę zdrowia z bardzo wrażliwymi sprawami, i te dane musi pan udostępnić pracodawcy pod rygorem karnym, inaczej nie może nas zatrudnić - mówił również Piecha.

Poseł skomentował też fakt, że na wtorkowe spotkanie do premiera poświęcone strategii walki z COVID-19 nie przyjdą liderzy PO, Polski 2050 i Nowej Lewicy, z opozycyjnych liderów pojawi się tylko prezes PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz. - To oznacza, że opozycja ucieka. To jest dla mnie bardzo niepokojące. Z jednej strony opozycja apeluje, z drugiej żadnej odpowiedzialności nie chce ponosić - ocenił.

- Narzędzia ma rząd w ręku, ale posłowie też mają swoją odpowiedzialność, swój obowiązek. Nie ślubowali Donaldowi Tuskowi, ale ślubowali na dobro państwa, Rzeczypospolitej. Liderzy opozycji powinni przestać uprawiać teatr - podsumował.