W najnowszym badaniu przeprowadzonym przez Reutera we współpracy z IPSOS, ponad połowa Republikanów wskazała na Trumpa jako preferowanego kandydata w najbliższych wyborach prezydenckich. Hegemonię byłego prezydenta podkreśla brak jakiegokolwiek kandydata o porównywalnym poziomie poparcia. Drugi najwyższy wynik w sondażu wyniósł zaledwie 11 proc. i osiągnął go, porównywany do Trumpa, Ron DeSantis.

Trump został też liderem rankingu sympatii elektoratu Republikanów: aż 82 proc. wyborców tej partii wyraziło pozytywny stosunek do byłego prezydenta. Tak dobrymi wynikami nie mogły się pochwalić pozostałe gwiazdy Grand Old Party, jak Ted Cruz czy wspomniany wcześniej DeSantis - sympatię wobec nich wyraziło odpowiednio 68 i 66 proc. ankietowanych.

Czytaj więcej

Większość wyborców Partii Republikańskiej uważa, że wybory w USA sfałszowano

Byłemu prezydentowi może jednak zabraknąć poparcia do osiągnięcia zwycięstwa, jeśli postanowi startować w przyszłych wyborach. Tylko 45 proc. wszystkich badanych wyraziło wobec niego pozytywny stosunek, co jest wynikiem gorszym od Joe Bidena, który otrzymał 52 proc. wskazań. Lepsze wyniki od Trumpa uzyskali także inni czołowi politycy Demokratów, jak Pete Buttigieg, Stacey Abrams czy Kamala Harris.

52 proc.

Tylu respondentów ma pozytywny stosunek do Joe Bidena

Badanie wskazuje, że Trump całkowicie zmienił preferencje polityczne Republikanów. O ile przed 2016 r. w partii dominowali neokonserwatyści pokroju George’a W. Busha, Johna McCaina lub Mitta Romneya, to dziś poparcie uzyskują bardziej populistyczni i nacjonalistyczni politycy.

Republikańscy establishmentowcy, jak np. Nikki Haley czy Marco Rubio, otrzymali zaledwie od 2 do 4 proc. w sondażu. Słabo wypadł również Ted Cruz, bohater konserwatywno-libertariańskiej Tea Party. Tylko 3 proc. Republikanów widziałoby go w roli kandydata w następnych wyborach prezydenckich.