- Demokracja w Polsce jest przeciążona konfliktem i ona sobie, tak z doświadczenia różnych krajów z historii wynika, nie daje sobie w którymś momencie rady i konflikt wylewa się poza reguły demokratyczne i robią się problemy. Ja nie mam cienia wątpliwości, że sprawcą tej sytuacji jest w tej chwili przede wszystkim PiS. Ale mimo wszystko on musi być stroną naprawy tego co się stało dotychczas, ponieważ cieszy się wciąż wysokim poparciem - mówił były społeczny doradca Lecha Kaczyńskiego.
Prof. Bugaj był też pytany o wysoką inflację w Polsce.
- Jest pytanie jakim kosztem zdusić inflację. To, że zdusić inflację byłoby warto, to ja nie mam cienia wątpliwości. Nasza inflacja jest rzeczywiście wysoka, ale wszędzie jest wysoka. W UE jest na takim poziomie, na jakim należało podjąć interwencję stopami procentowymi. Europejski Bank Centralny tego nie robi. Dlaczego? Dlatego, że boi się jakie będą uboczne skutki tego lekarstwa. Inflacja jest w dużym stopniu inflacją kosztową. Inflację kosztową jest bardzo trudno tłumić, a koszty tłumienia inflacji kosztowej są ogromne. My mogliśmy zerwać z inflacji, którą mamy, dwa punkty procentowe, ale nie jestem pewien jaką cenę przyszłoby nam za to zapłacić - tłumaczył ekonomista.
Czytaj więcej
Czeka nas trudny rok. Jeśli będziemy zmuszeni do zaciskania pasa, to w pierwszej kolejności obetniemy wydatki na rozrywkę, dobra trwałe i podróże.
- Jedno nie ulega wątpliwości: każdy, kto byłby (teraz) szefem NBP, miałby problemy moim zdaniem - mówił też prof. Bugaj pytany o to, jak ocenia działania Adama Glapińskiego w roli prezesa NBP.
- Niektóre grupy dostaną boleśnie po kieszeniach. Niektóre grupy o wysokich dochodach mogą dostać nieźle - ocenił ekonomista. - Jeżeli chodzi o ludzi z dołu drabiny dochodowej to tam są ludzie, którzy wpadają w bardzo wysoki wzrost cen gazu, oni mogą bardzo mocno dostać po tyłku - dodał.
Niektóre grupy dostaną boleśnie po kieszeniach
- Czeka nas chyba niełatwy rok. Ale ja się najbardziej martwię o politykę. Żeby móc utrzymać polski system polityczny w granicy funkcjonowania konkurencji politycznej, a nie wrogości. Już jesteśmy w impasie, możemy się znaleźć w jeszcze większym impasie - mówił dodając, że nawet jeśli opozycja wygra wybory parlamentarne, to nie wygra ich tak, by nie musieć mierzyć się z silną opozycją w postaci PiS.