Pytany o pomysł pozyskiwania przez Platformę Obywatelską dotychczasowych wyborców Prawa i Sprawiedliwości, którzy teraz w sondażach deklarują, że nie wiedzą, na kogo głosować lub że nie pójdą na wybory parlamentarne Donald Tusk powiedział w TOK FM, że "demobilizacja jest też wstępem do odkształcenia tej dość w taki ponury sposób ustabilizowanej sceny (politycznej - red.) od lat".

- Nie mam żadnych złudzeń, za dużo mam doświadczeń w polityce, nie tylko polskiej, żeby zakładać, że wyborca PiS-u tylko dlatego, że zobaczył, jak brzydką twarz ma ta władza i jak brzydkie rzeczy robi, uzna: pomyliłem się, zagłosuję na Platformę - dodał przewodniczący PO dodając, że "takie rzeczy się nie zdarzają".

- Dzisiaj opozycja - nie chodzi tylko o Platformę, jakoś ułożymy z partnerami na opozycji projekt odbudowy Polski po PiS-ie, tym bardziej, że wątków wspólnych jest dużo więcej niż osobnych czy konfliktowych - natomiast to, co jest naprawdę potrzebne to spryt i determinacja do wyborów, znaczy żeby tak to poskładać, żeby nie zmarnować faktu, który dzisiaj jest oczywistością - PiS może liczyć na maksimum 35 proc. poparcia - mówił były premier.

Czytaj więcej

Rada Krajowa PO w trybie hybrydowym

- Wszystkie karty są już właściwie na stole. Nie będzie wielkich przepływów, ale to, co mamy dzisiaj - niedużą, ale wyraźną przewagę opozycji demokratycznej nad władzą PiS-u - oczywiście można to zmarnować głupotą, błędami albo zaniechaniem, ale można wykorzystać - przekonywał.

W 2021 r. Donald Tusk wrócił do krajowej polityki i ponownie przejął stery w Platformie Obywatelskiej. - W ciągu 4 miesięcy z 12 proc. (poparcia w sondażach - red.) zrobiliśmy 25 proc. - powiedział, odnosząc się do tego okresu. - Dla mnie to nie jest satysfakcjonujące - przyznał.

Nawiązując do tematu zjednoczenia opozycji Tusk zadeklarował, że będzie przekonywał wyborców i partnerów z innych ugrupowań do tego, "aby szukać możliwie wspólnych działań". - Dzisiaj gdybyśmy mieli wybory, gdybyśmy poszli razem, wygralibyśmy te wybory i dla mnie to jest najważniejsze - powiedział.

Czytaj więcej

Tusk: Wybory w Polsce mogą być sfałszowane. Musimy je kontrolować

- Moją rolą nie jest wmawianie ludziom, że ja tutaj przyjechałem po to, żeby zbudować partię na 60 procent - zaznaczył. Stwierdził, że gdy w przeszłości Platforma wygrywała wybory, uzyskała 41 i 39 proc. głosów.

Tusk zgodził się, że teraz poparcie dla PO wynosi dwadzieścia kilka procent. - Plus - nie będę nikomu tych procentów wydzierał - te stabilne 10-12 procent Szymona Hołowni. To są ludzie, co do poglądów których mam pełne zaufanie. Nie muszą mnie kochać i na mnie głosować, ale dobrze wiem, że to jest elektorat dzisiaj zorganizowany w taki a nie inny sposób. Mówiąc krótko, my dzisiaj mamy prawie 40 procent - oświadczył.

- To jest ta skala możliwości, która była zawsze, i która (...) powinna wystarczyć na wygraną - dodał.