Szymon Hołownia komentował m.in. spotkanie, do którego doszło dziś z inicjatywy Mateusza Morawieckiego.

Premier spotkał się z przedstawicielami klubów i kół poselskich, by omówić sytuację na wschodniej granicy Unii Europejskiej i groźbę potencjalnej agresji Rosji na Ukrainę, przed czym ostrzega wywiad USA.

Czytaj więcej

Spotkanie premiera z klubami "w atmosferze zrozumienia powagi sytuacji"

Na spotkaniu obecni byli szef klubu KO Borys Budka oraz Tomasz Siemoniak, posłowie Maciej Konieczny i Maciej Gdula z Lewicy, Hanna Gill-Piątek z Polski2050, Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Władysław Teofil Bartoszewski z PSL, a także Jarosław Sachajko z Kukiz'15, Krzysztof Bosak z Konfederacji oraz Magdalena Sroka z Porozumienia. Pis reprezentowali szef klubu parlamentarnego Ryszard Terlecki oraz rzeczniczka partii Anita Czerwińska, a także rzecznik rządu Piotr Mueller.

Hołownia stwierdził, że z relacji posłów wynika, iż wieści, które usłyszeli podczas spotkania, są "bardzo niepokojące".

Polityk uważa jednak, że spotkanie to nie jest jeszcze "robienie polityki". Zauważył, że z nieznanych przyczyn prezydent Andrzej Duda w tej sytuacji nie zwołuje Rady Gabinetowej - "bo nie wiem co, może ma focha, może jest zmęczony, a może mu się nie chce", jak mówił Hołownia. Ale skoro tak, to może właśnie takie spotkania premiera z przedstawicielami ugrupowań politycznych mogłyby być alternatywą RG.

Hołownia uważa, że podczas spotkania nie zapadły żadne przełomowe ustalenia, "bo zapaść nie mogły".

Liczne w ostatnich dniach rozmowy premiera Morawieckiego z przywódcami państw UE Hołownia nazwał "politycznym ADHD". - Zastanawialiśmy się, czy on tam wiezie jakąś agendę. Dla mnie było ciekawe, co Morawiecki przywiózł, a nie to, z kim zrobił sobie zdjęcie - mówił lider Polski 2050.