„Jonathan Toebbe ukrył kartę pamięci (ze szpiegowskimi danymi – red.) w kanapce z masłem orzechowym" – poinformował amerykański Departament Sprawiedliwości o zatrzymaniu kolejnego szpiega.

Wcześniej przekazywaną kartę SD schował on w opakowaniu gumy do żucia. Za informacje w kanapce były inżynier pracujący wcześniej dla amerykańskiej marynarki wojennej i specjalizujący się w atomowych silnikach okrętów podwodnych chciał równowartość 100 tys. dolarów w jednej z kryptowalut.

Medale za walkę

Śledczy nie podali jednak, którego państwa wywiadowi chciał je przekazać ani gdzie dokładnie pracował. Wiadomo, że mieszkał w Annapolis w Maryland (tam znajduje się Akademia Marynarki Wojennej oraz filia koncernu Northrop Grumman, gdzie konstruowane są pociski rakietowe) i był akredytowany w wojskowym laboratorium w pobliżu Pittsburgha. Nim w grudniu ubiegłego roku odszedł z pracy w strukturach armii, był trzykrotnie odznaczany medalami (w tym „Za walkę z globalnym terroryzmem") i zdążył wysłać pierwsze informacje do, jak sądził, wywiadu obcego mocarstwa.

Na karcie SD znajdowały się schematy i charakterystyki elementów atomowego okrętu podwodnego klasy Wirginia. Departament Sprawiedliwości dodał, że to „szybkie okręty wyposażone w pociski manewrujące i dysponujące najnowocześniejszymi technologiami stealth (zmniejszającymi możliwość jego wykrycia – red.), urządzeniami do zbierania informacji".

„Przepraszam za kiepskie tłumaczenie na wasz język. (...) Myślę, że te informacje mają duże znaczenie dla waszego narodu" – napisał Toebbe w pierwszym e-mailu wysłanym z zaszyfrowanej skrzynki pocztowej, a przechwyconym przez FBI. Nie wiadomo jednak gdzie i w jaki sposób.

Czytaj więcej

NATO uznaje 8 członków rosyjskiej misji za szpiegów

„W czasie, gdy USA nadal nie są do końca pewne, czy powinny przekazywać swe technologie nuklearne Australii, amerykański inżynier przesyła je obcemu mocarstwu..." – nieco złośliwie podsumował aresztowanie Toebbe korespondent australijskiej telewizji ABC. Nawiązał przy tym do zawartego we wrześniu porozumienia AUKUS między USA, Wielką Brytanią i Australią przewidującego m.in. wymianę technologii nuklearnych.

Skopiowana szczepionka

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Ponieważ ani FBI, ani Departament Stanu nie podały, dla kogo chciał szpiegować inżynier, eksperci gubią się w domysłach, wybierając między Chinami, Rosją, a nawet Koreą Północną i Iranem. Na razie jednak większość – nie mając jednak twardych dowodów – obstawia Kreml, znany już ze swych zdolności szpiegowskich.

Tym bardziej to prawdopodobne, że jednocześnie brytyjska prasa poinformowała, iż rosyjscy szpiedzy ukradli dane brytyjskiej szczepionki antycovidowej Oxford/AstraZeneca. Na tej podstawie Rosjanie mieli stworzyć swoją własną – Sputnik V. Dokładnie w taki sam sposób za czasów młodości obecnego prezydenta Władimira Putina w ZSRS rozwijał się przemysł komputerowy i produkowano pierwsze komputery osobiste: za pomocą kradzionych zachodnich patentów i rozwiązań technologicznych.

– Żyjemy w świecie, gdzie są państwa angażujące się w szpiegostwo przemysłowe i gospodarcze. (...) Bez przerwy chcą dostać (nasze) utajnione informacje, włączając w to sekrety komercyjne – powiedział brytyjski minister bezpieczeństwa Damian Hinds, nie ukrywając, że ma na myśli przede wszystkim Rosję.

Ewentualne wykradzenie danych brytyjskiej szczepionki mogło jednak odbyć się najbardziej popularnym ostatnio sposobem: poprzez atak hakerski na serwery laboratoriów. Ale z kolei w Bułgarii w zeszłym tygodniu aresztowano trójkę jak najbardziej tradycyjnych szpiegów rosyjskich.

Komórka rodzinna

Rosyjski inżynier Siergiej Zonienko od dziewięciu lat pracował w Kazanłyku, w głównej fabryce największego, bułgarskiego producenta broni i amunicji Arsenal. Tydzień temu firma zaalarmowała Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, że zniknęły „pewne produkty i dotycząca ich dokumentacja", a zajmujący się nią inżynier nie wrócił z urlopu. Informacje miały być „niezwykle wrażliwe dla firmy i być przedmiotem zainteresowania jej konkurentów zarówno w Bułgarii, jak i za granicą". Nie wiadomo, co to były za produkty, ale Arsenal specjalizuje się w wytwarzaniu broni strzeleckiej, systemów artyleryjskich oraz amunicji do nich. Zonienko zaś był specjalistą od pocisków kumulacyjnych.

Cała trójka zatrzymanych na przejściu granicznym z Grecją okazała się rodziną, inżynier z żoną (która również pracowała w Arsenalu) oraz synem. Dwoje ostatnich ma jednak obywatelstwo Litwy, co początkowo wśród dziennikarzy wywołało wrażenie, że była to międzynarodowa grupa szpiegów.

– Stany Zjednoczone chcą wypchnąć Rosję ze wszystkich sfer życia Bułgarii, ale taki cel to utopia – tłumaczyła kolejne wpadki rosyjskich szpiegów i ich deportowanie z Bułgarii rosyjska ambasador w Sofii Eleonora Mitrofanowa.

Jej uwaga nie dotyczyła jednak ostatniego aresztowania, ale i wcześniejszych było wystarczająco dużo. Tak wiele, że premier Bułgarii wzywał Moskwę do przerwania tego procederu. A w kraju na przykład cały czas trwa śledztwo w sprawie serii eksplozji w krajowych składach amunicji pomiędzy 2011 a 2020 rokiem, o dokonanie których podejrzewani są agenci rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Jeden z magazynów, który wyleciał w powietrze, należał właśnie do koncernu Arsenal.

Po drugiej stronie morza

Prawie równocześnie w sąsiedniej Turcji – która mimo bardzo skomplikowanych stosunków z USA i NATO nadal formalnie ma drugą największą armię w Sojuszu – zatrzymano sześć osób posługujących się rosyjskimi paszportami. Władze w Ankarze nieoficjalnie poinformowały, że są to szpiedzy. Choć jak na współczesnych agentów, byli niecodziennie wyposażeni, mieli bowiem pistolety i tłumiki. Turcy zaczęli podejrzewać, że nie jest to grupa szpiegów, lecz „egzekutorów". A na to Ankara jest bardzo wyczulona, gdyż rosyjscy agenci co najmniej dwukrotnie – w odstępie kilku lat – mordowali w Turcji po kilku naraz czeczeńskich uciekinierów z Kaukazu.

Turcja utrzymuje jednak z Rosją bardziej niż poprawne stosunki, kupując jej broń przeciwlotniczą i z tego powodu jest skonfliktowana z USA. Ale nie chroni to jej przed próbami wykradzenia tajemnic własnego przemysłu zbrojeniowego przez rosyjskie służby. W samym Stambule dwa lata temu złapano rosyjskich szpiegów. Zatrzymani dwaj dziennikarze z Moskwy twierdzili, że robią po prostu reportaż o przygotowaniach do Nowego Roku. Tyle że zdjęcia kręcili wokół zakładów koncernu Baykar, które produkują słynne drony wojskowe Bayraktar, a to nie spodobało się tureckiej policji.