Najwięcej mandatów - 206 - obsadzi SPD, które zdobyło 25,7 proc. głosów w wyborach. W stosunku do poprzednich wyborów socjaldemokraci zyskali 53 mandaty.

CDU/CSU uzyskało 196 mandatów - o 50 mniej niż w wyborach z 2017 roku. Chadecja zdobyła 24,1 proc. głosów w wyborach - to najgorszy wynik CDU/CSU w historii.

Z kolei Zieloni uzyskali najlepszy w historii wynik - 14,8 proc. - i obsadzą 118 mandatów (o 51 więcej niż w poprzednim parlamencie).

Czytaj więcej

Wybory w Niemczech: Potencjalny następca Merkel chce utworzyć rząd przed świętami

FDP zdobyło 11,5 proc. głosów, co przełoży się na 92 mandaty.

AfD z 10,3 proc. poparcia zdobyło 83 mandaty - o 11 mniej niż przed czterema laty. Alternatywa dla Niemiec z trzeciej siły w Bundestagu spadła na pozycje piątego pod względem wielkości ugrupowania w parlamencie.

Die Linke (Lewica) nie przekroczyła progu wyborczego, uzyskując 4,9 proc. głosów. Jednak, dzięki zdobyciu trzech mandatów w jednomandatowych okręgach wyborczych, wzięło udział w proporcjonalnym podziale mandatów z list krajowych, i uzyskało 39 miejsc w Budnestagu (o 30 mniej niż przed czterema laty).

735

Tylu parlamentarzystów zasiądzie w nowym niemieckim parlamencie

Łącznie w parlamencie zasiądzie 735 parlamentarzystów - co oznacza, że do osiągnięcia większości potrzeba 368 głosów.

Autopromocja
PARKIET CHALLENGE - GRA GIEŁDOWA

Zainwestuj wirtualne 15 000 zł i wygraj atrakcyjne nagrody

Dołącz do gry

Jako, że wszystkie partie w Bundestagu wykluczają współpracę z AfD, w nowym parlamencie może dojść do stworzenia pięciu koalicji.

Najbardziej prawdopodobna jest tzw. koalicja świateł drogowych - SPD, FDP i Zielonych. Taka koalicja miała 416 głosów.

W Bundestagu mogłaby też się ponownie zawiązać wielka koalicja - z udziałem SPD oraz CDU/CSU. Taka koalicja rządzi Niemcami obecnie, jednak po wyborach z 26 września większym partnerem w tej koalicji byłoby SPD.

Koalicja określana jako "Kenia" (SPD-CDU/CSU-Zieloni) miałaby w parlamencie 520 głosów.

406 głosów miałaby z kolei koalicja "Jamajka" - z udziałem CDU/CSU-FDP i Zielonych. Byłaby to jedyna koalicja, w której szanse na objęcie urzędu kanclerza miałby lider CDU, Armin Laschet.

Teoretycznie możliwa byłaby też tzw. koalicja niemiecka tworzona przez SPD, CDU/CSU i FDP. Ta koalicja miałaby 494 mandaty.