Wiceszef MSZ-u był pytany o to, czy polski rząd przedłuży stan wyjątkowy na granicy z polsko-białoruskiej.

- Dużo wskazuje na to, ze sytuacja na granicy jest daleka od stabilnej. Jeżeli się to potwierdzi, to będzie dalej uzasadnione stosowanie środków nadzwyczajnych, a bezpieczeństwo powinno wyprzedzać wszystkie inne kwestie - przekonywał gość Polskiego Radia.

Jabłoński skomentował następnie odwołanie przez premiera Mateusza Morawieckiego swojego wyjazdu na Szczyt Demograficzny, który odbywał się na Węgrzech. Premier zrobił to, by nie spotkać się z premierem Czech Andrejem Babiszem, który także był zaproszony na to wydarzenie.

- Polska wysłała bardzo mocny sygnał Czechom, że nie akceptuje ich postawy. To wywołało otrzeźwienie u części polityków po drugiej stronie. W trakcie tych czteromiesięcznych negocjacji mieliśmy bardzo wiele powodów do tego, aby je zerwać przez to w jaki sposób czeska strona do nich podchodziła. Mimo wszystko uznaliśmy, że znalezienie polubownego rozwiązania jest warte więcej. Mam wrażenie, że wydarzenia z ostatniego tygodnia spowodowały, że nasi czescy partnerzy nieco lepiej rozumieją tę sytuację. Ale czy uda się osiągnąć porozumienie - to zależy tylko od nich - stwierdził przedstawiciel rządu.

Polska wysłała bardzo mocny sygnał Czechom, że nie akceptuje ich postawy.

Paweł Jabłoński, wiceszef MSZ-u

Jabłoński ocenił również co oznaczają niemieckie wybory parlamentarne z 26 września dla funkcjonowania UE.

- Niemcy będą w dużym stopniu skupione teraz na swojej polityce wewnętrznej. Powyborcze targi koalicyjne będą angażowały w ogromnym stopniu całe przywództwo wszystkich sił politycznych. Nie spodziewałbym się przełomu w funkcjonowaniu instytucji unijnych, a raczej trwania w oczekiwaniu na to co wydarzy się w Berlinie - ocenił wiceminister

Czytaj więcej

Wybory w Niemczech: Potencjalny następca Merkel chce utworzyć rząd przed świętami