Krasnodębski ocenił jak zmienią się relacje polsko-niemieckie przy zmianie na stanowisku niemieckiego kanclerza po wyborach z 26 września, wygranych przez SPD.

- Relacje z Niemcami będą trudne, jeżeli na czele rządu będzie stał kanclerz socjaldemokratyczny (kandydatem SPD na kanclerza jest Olaf Scholz). Wtedy niemiecka polityka wschodnia będzie zbliżona do stanowiska rosyjskiego. To znaczy Niemcy będą jeszcze bardziej uwzględniały stanowisko i interesy Rosji, ale jest to tylko różnica stopnia, a nie jakości - przekonywał polityk.

Czytaj więcej

Wybory w Niemczech: Potencjalny następca Merkel chce utworzyć rząd przed świętami

Europoseł był następnie pytany o to, czy Niemcy utrzymają dominującą rolę w UE.

- Niemcy są najsilniejszą gospodarką i najsilniejszym państwem w Europie, ale mają też ogromne kłopoty, są np. zacofane cyfrowo. Ich pozycja będzie na pewno słabsza, bo nowy kanclerz będzie się musiał jakoś odnaleźć i wyrobić sobie pozycję w UE. Myślę, że Niemcy wejdą teraz w trudny okres polityki. Po pierwsze muszą stworzyć rząd, zbudować program, a następnie zbudować zaufanie i spróbować rozwiązać problemy, które pozostawiła Angela Merkel, to może sprawić, że ich pozycja nie będzie tak dominująca. Zwłaszcza, że jest pretendent, czyli prezydent Francji, który chciałby wypełnić tę polityczną lukę - analizował europoseł.

Niemcy niepotrzebnie interesują się sprawami polskimi, są ogarnięci swoistym mesjanizmem

prof. Zdzisław Krasnodębski, eurodeputowany PiS-u

Krasnodębski przekonywał też, że niemiecka polityka zagraniczna, względem Polski, jest ekspansywna.

- Niemcy niepotrzebnie interesują się sprawami polskimi, są ogarnięci swoistym mesjanizmem. Chcą odgrywać rolę światowego mocarstwa, a nie zajmują się swoimi sprawami wewnętrznymi - ocenił.