Leszek Miller, europoseł, były premier, w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem przedstawił swój stosunek do Lewicy, po zawieszeniu sześciu posłów tej partii przez przewodniczącego.

– Do niedawna powiedziałbym, że wolałbym by w Polsce rządziła Lewica. Ale jeżeli Lewica ma wyglądać tak, jak kreuje ją Włodzimierz Czarzasty i administracyjnie wyrzuca tych, którzy myślą inaczej niż przewodniczący oraz dostosowuje się do państwowego zamordyzmu, to oczywiście nie chcę by taka Lewica rządziła – stwierdził były przewodniczący SLD.

Leszek Miller mówił również o strategii, którą musi obrać opozycja, by pokonać PiS w następnych wyborach parlamentarnych.

– By odebrać władzę PiS-owi nie wystarczy jedna partia. Jeśli Donald Tusk chce zapisać się w historii Polski jako ten, który pokonał autorytarną władzę Jarosława Kaczyńskiego, to najpierw musi wzmocnić własną partię. A potem dążyć do zbudowania szerokiej koalicji, która w wyborach za dwa lata będzie mogła pokonać Zjednoczoną Prawicę. To jest prosty plan, który powinien zawładnąć umysłami wszystkich polityków, którzy są dzisiaj po stronie opozycyjnej. Najlepiej połączyć siły, bo tylko wtedy można pokonać Kaczyńskiego – przekonywał europoseł.

Polityk wyraził także przekonanie o nieuchronności koalicji między Lewicą a PiS-em.

- Lewica stała się prywatną partią Włodzimierza Czarzastego i jest mi bardzo smutno, że tak skończyła się trzydziestoletnia historia Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Włodzimierz Czarzasty i jego współpracownicy odebrali Lewicy bardzo ważne dla niej słowo: „demokratyczna”. Mamy koniec formacji, która dotychczas znaliśmy i rysującą się nową historię ugrupowania, które dostosowuje się do państwa Kaczyńskiego. Dzisiaj szczególnie szyderczo brzmi motto partii Razem: „inna polityka jest możliwa”, bo jeżeli tak ma wyglądać ta inna polityka i tak mają wyglądać normy wewnątrzpartyjne, a tym wszystkim zarządzać ma osobnik o mentalności kaprala to sądzę, że możemy się niedługo spodziewać koalicji PiS-u z partią Czarzastego – ocenił były przewodniczący SLD.