– Cała Polska dyskutuje o poprawkach PiS, dlaczego Sejm nie miałby? – pytał wczoraj przewrotnie Karol Karski, poseł PiS. Konflikt o traktat lizboński zdominował politykę. PiS, nie godząc się na zaproponowaną przez rząd ustawę ratyfikującą traktat, zablokowało całą procedurę przyjęcia go.
Chce, aby w preambule do ustawy zapisano, że polska konstytucja jest najwyższym prawem w RP. A w tekście ustawy, żeby odstąpienie od kompromisu z Joaniny (dotyczącego podejmowania decyzji w UE) i ustaleń ograniczających przyjęcie Karty praw podstawowych było możliwe tylko za zgodą parlamentu, prezydenta i rządu.
Posłowie z samego rana na nowo rozpoczęli dyskusję na ten temat. Przyspieszonego trybu prac domagali się politycy LiD. Mimo sprzeciwu PiS debata ruszyła. – Odrzucenie traktatu to zejście z europejskiej drogi naszego kraju – alarmował Krzysztof Lisek z PO, szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. – Czy można, znając traktat, składać tak absurdalne propozycje jak PiS?
Jarosław Kaczyński zabrał głos jeszcze przed debatą. – Są tacy, którzy liczą, że nasz klub w tej sprawie pęknie. Nie pęknie, zapewniam państwa, że nie – deklarował na konferencji prasowej prezes PiS.
Kilka godzin później PiS odrzuciło kompromisową propozycję rozwiązania konfliktu.
Kompromis zaproponowała PO po spotkaniu u prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zaprosił do siebie szefów wszystkich klubów parlamentarnych. Zamiast wpisania do ustawy poprawek PiS Prezydium Sejmu chce, aby znalazły się w odrębnej uchwale o ratyfikacji, którą przyjmą posłowie. – Preambułę możemy zapisać w uchwale. Ale tam, gdzie mowa o procedurze odstępowania od tego, co uzyskaliśmy w rokowaniach, wchodzi w grę tylko ustawa – deklarował Jarosław Kaczyński.
Tylko zapisy ustawy mają moc wiążącą. Tymczasem artykuł, na którym zależy PiS, uzależniający od prezydenta, parlamentu i rządu ewentualne rozmowy o zmianach w traktacie, nie znalazł się nawet w kompromisowej uchwale. – Dlatego że, zdaniem moim oraz wielu prawników, narusza to konstytucyjny trójpodział władz – tłumaczył Bronisław Komorowski, marszałek Sejmu.
PiS odpowiada krótko. – To nie jest żaden kompromis. To pomysł kuriozalny, uchwała nie jest aktem prawa – komentuje Zbigniew Girzyński. Na wniosek PSL Sejm zdecydował wczoraj o odroczeniu posiedzenia do 18 marca. Tyle że na ten dzień była zaplanowana całodniowa debata nad reformą służby zdrowia.
Negocjacje nad kompromisem będą się jednak toczyć. Dziś marszałek Sejmu ma rozmawiać z szefami klubów.
Jarosław Kaczyński, prezes PiS
js
Rz: O co tak naprawdę chodzi PiS, że gotowi jesteście odrzucić traktat, który sami wynegocjowaliście?
Karol Karski: Chcemy, żeby traktat został przyjęty dokładnie w takim kształcie, w jakim został podpisany, a więc z protokołem, dwoma deklaracjami i z tak zwaną Joaniną, czyli wynegocjowanym przez prezydenta mechanizmem podejmowania decyzji w Unii Europejskiej.
Chcemy mieć pewność, że w przyszłości jakiś rząd nie zrezygnuje na przykład z deklaracji gwarantującej Polsce wyłączne prawo do stanowienia przepisów rodzinnych dotyczących moralności i kultury.
Co będzie, jeżeli pozostałe partie nie zgodzą się na wasze poprawki do ustawy o ratyfikacji traktatu?
Będziemy głosowali przeciw.
Premier Donald Tusk powiedział, że cała awantura o traktat jest spowodowana wewnętrznymi problemami PiS i naciskami Radia Maryja.
Donald Tusk jest dziś premierem, ale za jakiś czas przestanie nim być. A racja stanu jest niezmienna.
Premier twierdzi, że to on dba o rację stanu, a PiS tylko o własne interesy.
Nie będę polemizował z formalnymi autorytetami. Dla nas jest jasne, że rząd chce zmieniać określone rozwiązania zawarte w traktacie. Zostało to m.in. zasygnalizowane w uchwale Sejmu stwierdzającej, że rząd w przyszłości może przyjąć Kartę praw podstawowych. My się na to nie godzimy. Zawarliśmy pewien kompromis, a Platforma się z niego wyłamuje.
Czy jesteście skłonni do ustępstw w tej sprawie?
Nasz projekt ustawy z preambułą już jest kompromisowy. Możemy się zgodzić na przeniesienie niektórych deklaracji do uchwały.
Platforma mówi, że wasz projekt zawiera treści antyunijne, a stwierdzenie o możliwości wystąpienia z UE jest wręcz kuriozalne.
Nikt nie mówi, że chcemy występować z UE. Ale taka możliwość jest zawarta w traktacie i Donald Tusk się pod tym podpisał. Platforma chyba nie czytała tego dokumentu.
Czy wyobraża pan sobie, że traktat upadnie w Sejmie?
Jeżeli Platforma będzie kwestionować treści zawarte w polskiej konstytucji, to będę musiał sobie to wyobrazić. Po to wynegocjowaliśmy dobry traktat, żeby go zachować, a nie po to, żeby ktoś, kto akurat jest premierem, mógł od niego odstąpić i w nagrodę dostać medal.
Co wtedy będzie?
Procedura ratyfikacyjna się zakończy i być może Europa będzie musiała pisać nowy traktat.
Czy chciałby pan, żeby do tego doszło?
Pytanie, czy premier Tusk by tego chciał. W głowie mi się nie mieści, że ktoś z propagandowych powodów potrafi powiedzieć „nie” dla rozwiązań, które są oczywiste.
rozmawiała Eliza Olczyk
Rz: Traktat lizboński upadnie?
Waldy Dzikowski: Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. To oznaczałoby wielki kryzys w kraju i w Europie.
Opinia publiczna i w Polsce, i w UE nie wybaczyłaby tego, że PiS nie dopuścił do ratyfikowania traktatu.
Myślę, że podobne zdanie ma w tej sprawie także prezydent.
Jarosław Kaczyński jasno powiedział, że ze swoich poprawek PiS nie zrezygnuje.
Marszałek Sejmu przedstawił już zaproponowany przez Zbigniewa Chlebowskiego i cały Klub PO kompromis. Zaproponowaliśmy projekt uchwały, która może być przyjęta przez Sejm równolegle do ustawy ratyfikującej. Uchwała zawiera niemal wszystkie zapisy, które postuluje PiS, m.in. deklarację ustaleń z Joaniny i ustaleń dotyczących Karty praw podstawowych.
Ale uchwała nie ma mocy wiążącej dla władz państwa.
Oczywiście, że w prawodawstwie istnieje i uchwała, i ustawa. Ale oba dokumenty są podejmowane przez Sejm, ten sam organ ustawodawczy. I jeżeli chodzi o kwestie formalne, to uchwała również ma duże znaczenie.
Uchwała to wasze ostatnie słowo?
Wyszliśmy z kompromisem dla dobra kraju. Ale jest granica naszych ustępstw. Jeżeli PiS nie chce osiągnąć konsensusu, jeżeli nie ma nawet dobrej atmosfery do rozmów, to dla nas sprawa jest jasna: tak naprawdę PiS chce wywołać kryzys. Jednym słowem źle życzy Polsce.
Może jednak nie warto się tak upierać. Jeśli traktat nie zostanie ratyfikowany, to odium spadnie też na rząd PO i PSL.
Jeżeli będą rzetelne przekazy, to opinia publiczna będzie wiedziała, że to PiS zamierza nam wszystkim taką sytuację zafundować. Wtedy ocena powinna być jednoznaczna: rząd PO i PSL zrobił wszystko, aby uchwalić ustawę o ratyfikowaniu traktatu lizbońskiego. Jeśli jednak PiS zaprzepaści sprawę, będzie można powiedzieć, że wracają stare mroczne czasy, w których dla partykularnych interesów szkodzi się państwu. Nasz rząd stara się do tego nie dopuścić. Na razie dajemy sobie do wtorku czas na rozmowy. To potrzebne, aby kluby i posłowie mogli się zapoznać z kompromisowym projektem.
Może jednak podejrzenia PiS co do ewentualnych odstępstw od wynegocjowanego traktatu nie są bezpodstawne. W grudniowej uchwale, po podpisaniu traktatu, Sejm zapisał, że możliwe będzie odstąpienie od zastrzeżeń do Karty praw podstawowych. Czy PO ma takie plany?
W tej sprawie decyzje będzie podejmował pan premier Donald Tusk i Rada Ministrów. Myślę, że o tym będziemy jeszcze rozmawiać. Jednak to już nie do mnie pytanie.
rozmawiała Dorota Kołakowska
10 lipca 2003
Przyjęto projekt konstytucji dla Europy opracowany przez powołany w tym celu konwent pod przewodnictwem byłego prezydenta Francji Valéry’ego Giscarda d’Estaing.
29 maja 2005
Eurokonstytucja zostaje odrzucona w referendum we Francji. Po tej porażce ogłoszono czas refleksji nad traktatem konstytucyjnym.
1 stycznia 2007
Przewodniczące UE Niemcy zaproponowały przyjęcie nowego traktatu mającego włączyć większość postanowień traktatu konstytucyjnego do dotychczasowych traktatów unijnych.
21 – 23 czerwca 2007
Szczyt Rady Europejskiej podejmował decyzje dotyczące zmian w przyszłym traktacie. Polska delegacja domagała się wprowadzenia tzw. pierwiastkowego systemu głosowania. Ostatecznie zgodziła się na przedłużenie obowiązywania zapisów traktatu nicejskiego.
13 grudnia 2007
Traktat reformujący Unię Europejską został podpisany w lizbońskim klasztorze Hieronimitów.
js