Zawirowania w Nowoczesnej to echa wolty radnego tej partii w sejmiku śląskim, Wojciecha Kałuży, który dzień po podpisaniu umowy koalicyjnej między KO, PSL i SLD dołączył do radnych PiS, co oddało władzę w sejmiku Prawu i Sprawiedliwości. W nagrodę Kałuża został wicemarszałkiem sejmiku.
Ten transfer spowodował w Nowoczesnej trzęsienie ziemi, którego owocem będzie albo połączenie z Platformą Obywatelską, albo zmiany we władzach partii. Lub - o czym również słychać - odejście z Nowoczesnej nawet 11 posłów.
Wśród nich miałby być m.in. Wojciech Misiło, który naraził się liderce Nowoczesnej, krytykując w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" brak doświadczenia Lubnauer w zarządzaniu partią.
W reakcji na krytykę Lubnauer zawiesiła Misiło w prawach członka partii i oddała go pod sąd koleżeński, uzasadniając, że Koalicję Obywatelska można budować jedynie na zgodzie.
29 listopada ma się odbyć posiedzenie klubu Nowoczesnej, na którym padnie propozycja połączenia klubu z PO. Z tą propozycja ma wystąpić grupa posłów, którzy uważają, że symbolem klęski Nowoczesnej w wyborach samorządowych jest Wojciech Kałuża.
Jeśli Katarzyna Lubnauer i Adam Szłapka nie przystaną na tę propozycję, posłowie ci mogą opuścić partię. Szacuje się, że może to być od 7 do 11 osób - pisze Onet.pl
Portal spekuluje jednak, że łączenie z Nowoczesną wcale nie musi być na rękę Platformie Obywatelskiej, która może woleć zachować status koalicjanta i utrzymać Nowoczesną przy życiu jako "partię kanapową".