- Chcemy przeprowadzić remanent spraw unijnych w relacjach polsko-francuskich – mówi „Rz” minister ds. europejskich Konrad Szymański.
Sygnałem, że Polsce również zależy na zbliżeniu z Francję jest decyzja o przyjęciu Loiseau przez szefa MSZ Jacka Czaputowicza, choć w hierarchii dyplomatycznej jego pozycja jest wyższa.
- Będziemy rozmawiali o wszystkich kluczowych problemach Unii: nowym budżecie po 2021 r., Brexicie, dyrektywie gazowej, polityce migracyjnej – dodaje Konrad Szymański.
Popołudniu ministrowie obu krajów mają uczestniczyć w konferencji o przyszłości integracji w Centrum Europejskim w warszawskim Natolinie.
Francuzi już szykują kolejną wizytę w Polsce: w lutym ma przyjechać minister gospodarki i finansów Bruno Le Maire. Zdaniem źródeł dyplomatycznych jeśli przebieg rozmów zarówno Loiseau jak i Le Maire z przedstawicielami polskich władz przejdzie pozytywnie, jeszcze w pierwszej połowie roku nad Wisłę mógłby przyjechać prezydent Emmanuel Macron.
To byłoby ostateczne zamknięcie czasu kryzysu w stosunkach między oboma krajami, który zapoczątkowało odwołanie przyjazdu do Warszawy Francois Hollande’a. Prezydent Francji zareagował w ten sposób na kontrowersyjne odwołanie przez polski rząd kontraktu na zakup helikopterów Caracale, co dla Francji miało być początkiem włączenia Polski do budowy europejskiej polityki obronnej.
W Paryżu wciąż nie zapadła też decyzja, kto będzie reprezentował Francję na konferencji bliskowschodniej w Warszawie 13 lutego. Szef MSZ Jean-Yves Le Drian , który był odpowiedzialny za resort obrony w 2016 r., jest osobiście zrażony do naszego kraju z powodu sporu o Caracale.
Zbliżenie między oboma krajami miało już nastąpić w grudniu przy okazji szczytu klimatycznego w Katowicach. W Paryżu zapowiadano, że przyjedzie na to spotkanie premier Edouard Philippe i spotka się m.in. z prezydentem Andrzejem Dudą i szefem rządu Mateuszem Morawieckim. Do wizyty jednak nie doszło z powodu wybuchu protestów „żółtych kamizelek”. Z kolei Macron nie spełnił złożonej wcześniej obietnicy i nie przyjechał do Polski w roku setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez nasz kraj, choć Francja miała fundamentalny udział w budowie II Rzeczypospolitej.
Jeszcze latem ub.r. francuski przywódca mówił w Sofii, że „Polska zasługuje na lepszy rząd”. Jednak załamanie poparcia w kraju, a także odmowa Niemiec przeprowadzenie z Francją głębokiej reformy Unii, być może zmieniły podejście Macrona do Polski. W Paryżu zaczęto się zastanawiać, na ile w opozycji do Warszawy można skutecznie prowadzić politykę europejską.