Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że wprowadzona ustawą z kwietnia 2018 r. czystka emerytalna w Sądzie Najwyższym łamie unijne prawo. Jest to reakcja na skargę Komisji Europejskiej z października 2018 r. na ustawę, w której wiek przejścia w stan spoczynku został obniżony z 70 do 65 lat. Ten przepis miał zastosowanie również do urzędujących sędziów.

Dowiedz się więcej: Wielka przegrana polskiego rządu przed unijnym sądem w Luksemburgu

Polska w tym czasie, spodziewając się przegranej, zmieniła ustawę i nowe przepisy stwierdzają, że obniżenie wieku emerytalnego z 70 do 65 lat dotyczy tylko nowo powoływanych sędziów. Zaprzestano więc odwoływania jednej trzeciej sędziów, którzy skończyli 65 lat, w tym pierwszej prezes Małgorzaty Gersdorf, a tych, których odwołano, przywrócono do orzekania. To był zresztą powód, dla którego polski rząd argumentował, że TSUE nie powinien się dalej zajmować sprawą, bo skarga Komisji Europejskiej stała się bezzasadna.

- To orzeczenie nie ma żadnego znaczenia, bo jest orzeczeniem historycznym. Mogliśmy od samego początku podnosić to, że Trybunał nie ma podstaw prawnych do działania - skomentował w Radiu Maryja decyzję TSUE Stanisław Piotrowicz.

- Opozycji bardzo dziś zależy na tym, abyśmy takiego orzeczenia nie honorowali, bo będzie kolejna maczuga, żeby bić w polski rząd. Stąd bardzo ważne jest, że w polityce też obowiązuje pewnego rodzaju taktyka i również, reformując wymiar sprawiedliwości, musimy do tej reformy podchodzić w taki sposób, żeby osiągnąć swój cel, osiągnąć skutek. Nie zawsze da się iść na wprost. Czasami trzeba trochę więcej czasu, chociażby po to, żeby świadomość nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach unijnych, wzrosła, że niektóre instytucje UE uzurpują sobie nienależne uprawnienia - tłumaczył poseł PiS.

Piotrowicz zauważył, że "na gruncie polskiej konstytucji praworządność jest zdefiniowana". - Art. 7 polskiej konstytucji stanowi, że organy władzy publicznej działają na podstawie prawa i w granicach prawa. A więc w Polsce wymaga się, żeby organ władzy publicznej działał na podstawie prawa. Stąd moje pytanie (...) - na jakiej podstawie TSUE zajmował się w ogóle tą sprawą? - pytał.

- W Niemczech obowiązuje zasada: kadencja owszem, ważna, ale jak osiągniesz wiek emerytalny, to przed upływem kadencji odchodzisz - zwrócił uwagę przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. - Wszędzie te sprawy, we wszystkich państwach, są uregulowane, ale gdy Polska chce uregulować również, okazuje się, że jest to niemożliwe. Nie sposób tego poczytywać inaczej, niż polityczną ingerencję w państwo suwerenne. Z tego przecież widać, że nie o prawo chodzi - ocenił.

- Zresztą Trybunał w zasadzie nie przytacza podstaw prawnych. Odwołuje się do praworządności, do wartości niezdecydowanych, niesprecyzowanych - dodał Piotrowicz.