– Procedowanie niebezpiecznie się przewleka, co zagraża przyjęciu tej jakże potrzebnej ustawy – alarmuje senator PO Mieczysław Augustyn, autor projektu o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności. Nie ukrywa zaniepokojenia tym, że prace nad ustawą, która jest w praktyce gotowa, utknęły na ostatniej prostej.

Celem jest przeciwdziałanie wyrzucaniu jedzenia, którego w Polsce na śmieci trafia rocznie około 9 mln ton. Choć najwięcej wyrzucają konsumenci, ustawa ma dotyczyć wyłącznie handlu. Powód? Z uzasadnienia do projektu wynika, że duże sklepy dysponują sprawną logistyką i posiadają infrastrukturę techniczną, pozwalającą na identyfikację żywności, której zbliża się termin przydatności do spożycia.

Ponad podziałami

Projekt przewiduje, że każdy sklep spożywczy o powierzchni powyżej 250 mkw. będzie musiał oddawać niesprzedaną żywność organizacjom pozarządowym. Ten, który tego nie zrobi, zapłaci 10 gr opłaty za każdy kilogram niesprzedanego jedzenia.

I od początku prace nad projektem toczyły się w atmosferze ponadpartyjnej zgody. Choć pomysłodawcą jest senator Augustyn z PO, sprawozdawcą projektu w Sejmie był senator PiS Antoni Szymański. Pozytywną opinię przedstawił rząd, a propozycji przyklasnęły organizacje pozarządowe.

– Prawdą jest, że choć sklepy marnują najmniej w całym łańcuchu, to jednak w największym stopniu odpowiadają za kreowanie konsumenckich postaw – mówił w styczniu Marek Borowski, prezes Federacji Polskich Banków Żywności. I dodawał, że Banki Żywności poradzą sobie z wykonaniem ustawy.

W marcu prace nad projektem zakończyła specjalna podkomisja. – Udało się uzyskać pełen konsensus, co jest rzadkie w tym Sejmie. W kwietniu mamy posiedzenie Komisji Gospodarki i Rozwoju, która przyjmie projekt – zapowiadał w „Rzeczpospolitej" szef podkomisji Paweł Kobyliński z PO–KO. Dodawał, że na tym samym kwietniowym posiedzeniu projekt będzie głosowany na sali plenarnej, co powinno być formalnością.

Jednak szef Komisji Gospodarki i Rozwoju Jerzy Meysztowicz z PO–KO do dziś nie zwołał posiedzenia. Powód?

Senator Augustyn podejrzewa, że przyczyną może być opór Ministerstwa Środowiska, które ma wdrażać ustawę, a także sieci handlowych.

– Przeżywają one obecnie duże trudności, walcząc o rynek z dyskontami, a każde dodatkowe obciążenie może być odbierane przez nie jako niepotrzebny balast. Niektórzy twierdzą, że opór może wynikać też z tego, że nie wszyscy chcą ujawnić skalę marnotrawstwa – mówi.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Skąd opór?

Czy nacisk sieci rzeczywiście jest powodem zwłoki? Gdy sprawą zaczęła się interesować „Rzeczpospolita", Jerzy Meysztowicz ogłosił, że jest już termin posiedzenia komisji: 16 lipca. Twierdzi też, że komisja nie zajęła się dotąd projektem z powodu napiętego harmonogramu. – Sieci zgłosiły kilka poprawek, które wydają się dość logiczne. Jednak nie można uznać, że są przeciwne tej ustawie. Przecież nawet bez niej zrobiły wiele, by ograniczyć marnowanie żywności – zauważa Meysztowicz.

Przykładowo w maju Tesco ogłosiło, że w ciągu dwóch lat skala marnowania żywności w sklepach tej sieci spadła o 41 proc. Z wyrzucaniem jedzenia walczą też inne sieci, np. Carrefour. Od 2013 roku realizuje program „STOP marnotrawstwu". Z kolei Kaufland posiada w swoich sklepach specjalnie wyznaczoną strefę, w której znajdują się produkty przecenione.

Jednak jednocześnie hipermarkety rzeczywiście przeżywają trudny okres, systematycznie tracąc klientów na korzyść dyskontów. Przykładowo w styczniu 2019 roku Tesco poinformowały o zamknięciu 32 sklepów w Polsce, a w maju dołączyły do nich cztery kolejne.

Zdaniem senatora Augustyna obawy handlowców są nieuzasadnione. – Gdy zsumują ulgi podatkowe, związane z przekazywaniem żywności na cele charytatywne, bilans okaże się zdecydowanie pozytywny – mówi.

Zauważa, że komisja zajmie się projektem na przedostatnim posiedzeniu Sejmu przed końcem kadencji, więc czasu zostało bardzo mało. Jego zdaniem jeśli ustawa ma zostać przyjęta, trzeba się spiąć: – Podobne rozwiązania przyjęli Czesi, Włosi i Francuzi. My możemy być kolejni, ale musimy zrobić to rzutem na taśmę.