Reklama

Donald Trump wychodzi naprzeciw Izraelowi

Prezydent USA wychodzi naprzeciw trzem głównym postulatom Izraela: rozbudowie osiedli na okupowanych terenach, powstrzymaniu Iranu i uznaniu Jerozolimy za stolicę kraju.

Aktualizacja: 03.04.2017 19:23 Publikacja: 02.04.2017 19:51

Donald Trump

Donald Trump

Foto: AFP

Rząd Beniamina Netanjahu zatwierdził w minionym tygodniu budowę pierwszego od blisko ćwierć wieku nowego ośrodka dla ludności izraelskiej na Zachodnim Brzegu Jordanu. Ma tam znaleźć schronienie 40 rodzin z likwidowanego, nielegalnego osiedla w Amona.

Na terenach okupowanych mieszka ok. 450 tys. żydowskich osadników, ale do tej pory ich liczba rosła poprzez rozbudowę już istniejących ośrodków. Nowa inicjatywa ma więc duże znaczenie symboliczne. Sekretarz generalny Organizacji Wyzwolenia Palestyny Saib Urajkat ostrzegł, że bardzo utrudni to kontynuację procesu pokojowego.

Jednak do tej pory Biały Dom nie zareagował na decyzję Netanjahu. To zasadniczy zwrot w stosunku do strategii administracji Baracka Obamy, która pod koniec ub. r. wstrzymała się od głosu w czasie głosowania w ONZ rezolucji potępiającej rozbudowę izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu. W czasie wizyty Netanjahu w Waszyngtonie w połowie lutego Trump poradził premierowi Izraela, aby „działał rozsądnie", planując nowe osiedla. Jest więc prawdopodobne, że inicjatywa obecnej budowy została uzgodniona z Białym Domem.

Jeszcze większym przełomem byłaby zgoda Trumpa na przeniesienie ambasady Izraela z Tel Awiwu do Jerozolimy.

– Tu chodzi o coś znacznie ważniejszego, niż gdyby Izrael rozważał, czy otworzyć ambasadę w Krakowie czy Warszawie. Przez dwa tysiące lat Żydzi trzy razy dziennie wspominali w modlitwach o Jerozolimie. Dopóki Żydzi będą żyli, pozostanie ona naszą stolicą religijną, kulturową. Przeniesienie ambasady oznaczałoby uznanie tego faktu przez USA – tłumaczy „Rz" Sharon Haskel, najmłodsza deputowana w Knesecie z ramienia Likudu.

Reklama
Reklama

W miniony czwartek Senat zatwierdził jako ambasadora USA w Izraelu Davida Friedmana, gorącego zwolennika przeniesienia ambasady. Co prawda będzie on mieszkał i pracował w Tel Awiwie, ale w piątek wiceprezydent Mike Pence powiedział na spotkaniu żydowskiej organizacji lobbystycznej AIPAC, że „prezydent Trump poważnie zastanawia się nad decyzją w sprawie lokalizacji ambasady".

Kongres już w 1995 r. wydał na to zgodę, ale Bill Clinton, George W. Bush i Barack Obama wstrzymywali się z jej wykonaniem.

Urajkat ostrzegł, że w takim przypadku Autonomia Palestyńska wycofa swoje uznanie dla Państwa Izrael. W tym tygodniu do rezygnacji z przeniesienia ambasady ma też przekonywać Trumpa król Jordanii i prezydent Egiptu.

– W 1967 r. zajęliśmy całość Jerozolimy, bo musieliśmy się bronić przed atakiem Jordanii. Dziś w mieście poza linią z '67 roku mieszka 260 tys. Żydów, a wewnątrz niej– 240 tys. Powrót do tamtej linii jest więc niemożliwy, takiej decyzji nie podejmie żaden przyszły premier Izraela – mówi „Rz" Awi Dichter, przewodniczący komisji spraw zagranicznych i obrony Knesetu. – Jeśli Trump poważnie traktuje obietnicę złożoną w kampanii wyborczej, to będzie to znaczący gest, bo mam nadzieję, że wówczas za przykładem USA pójdzie wiele krajów, także Polska – dodaje.

Ale dla Dichtera priorytetem pozostaje powstrzymanie Iranu, bo chodzi o kraj, który ze względu na jasne intencje jego władz oraz plany zdobycia broni jądrowej stanowi egzystencjalne zagrożenie dla istnienia Izraela.

– Iran wybrał na wroga Izrael, by przejąć przywództwo w świecie muzułmańskim – mimo że nie jest krajem ani sunnickim, ani nawet arabskim. Korea Północna pokazała, jak wbrew zobowiązaniom podjętym wobec ONZ i USA można zbudować potencjał nuklearny. Eksperci nie wiedzą, kiedy w przypadku Iranu to się stanie, ale zgadzają się, że taki jest kierunek działania Teheranu. Izrael nie może ryzykować, zrobimy dosłownie wszystko, by do tego nie doszło – podkreśla Awi Dichter.

Reklama
Reklama

Umowa o wstrzymaniu programu atomowego z Iranem była uważana za kluczowy sukces dyplomatycznych Obamy. Ale Trump w kampanii wyborczej wielokrotnie powtarzał, że to „najgorsze porozumienie, jakie widział". Na razie zamiary Donalda Trumpa wobec Iranu nie są jeszcze jasne. Jednak na forum AIPAC Mike Pence zapewnił, że „za prezydenta Trumpa USA nie pozwolą, aby Iran zdobył broń jądrową. To nasze uroczyste zobowiązanie wobec Izraela".

Polityka
Gen. Polko ostro o Radzie Pokoju Trumpa: Człowiek nie wiedział czasem, gdzie oczy podziać
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Polityka
Trump reaguje na decyzję Sądu Najwyższego ws. ceł. „Mogę zrobić, co tylko chcę”
Polityka
Co wiadomo o kosmitach i UFO? Donald Trump kazał ujawnić dane
Polityka
Stany Zjednoczone chcą powrotu do „ustawień fabrycznych” NATO
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama