4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Model zachowania jest taki sam w każdej niemal sytuacji. Na początku jest zaprzeczenie, oskarżenie tego, kto informacje o skandalicznych decyzjach diecezji ujawnia, a wreszcie groźby. Tak było i w tym przypadku. Gdy ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski opisał historię księdza oskarżonego o wykorzystywanie seksualne chłopców, którego sprawy nie zgłoszono – wbrew obowiązującym już wtedy przepisom – do Stolicy Apostolskiej, a jego samego przeniesiono na Ukrainę, gdzie wykorzystywał kolejnych nieletnich, to kuria tarnowska odpowiedziała atakiem na informującego i zapowiedzią pozwania go. Tekst księdza Isakowicza-Zaleskiego – napisano wówczas – „zawiera osąd wydany z pominięciem dowodów i [jest] oparty na jednostronnej relacji". Kilka dni później, najwyraźniej gdy pracownicy kurii zorientowali się, że nawet z perspektywy prawa kanonicznego złamano przepisy i to w sposób skandaliczny, pojawiły się przeprosiny dla ofiar. „Kierujemy słowa przeproszenia, zwłaszcza do Osób Pokrzywdzonych i ich rodzin, a także wyrażamy żal, iż sprawa zgłoszona w roku 2002 nie została doprowadzona do końca. To nie powinno się nigdy zdarzyć. Mamy świadomość tego, że fakt ten rzutuje negatywnie na zaufanie co do prowadzenia innych spraw. Pragniemy jednak zapewnić, że zarówno sprawa zgłoszona w roku 2010, która była przedmiotem procesu zakończonego w roku 2013, jak i wszystkie późniejsze sprawy były i są podejmowane oraz prowadzone z wielką dbałością i należytym wyczuleniem na dobro Pokrzywdzonych" – napisano w nowym oświadczeniu. Kilka godzin później oświadczenie wydał też rzecznik arcybiskupa Wiktora Skworca, który był – gdy opisywana sprawa miała miejsce – ordynariuszem tarnowskim, w którym także przeproszono ofiary i przyznano się do błędów.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
„Manipulował ludźmi jak nikt inny” – opisuje ks. Eugeniusza Surgenta Tomasz Krzyżak w podcaście „Posłuchaj Plus...
Marco Bellocchio w wieku 86 lat nie stał się wcale statecznym komentatorem, jak wielu nestorów kina w jego wieku.
Dziś przygody Bergmana można czytać jako opowieść o samym komiksie.