Lektura „Gazety Wyborczej” sprzed 20 lat, czyli z 9 października 1990 r., rozczarowuje. Jest akademicka dyskusja o Najwyższej Izbie Kontroli, materiał o niekonwencjonalnym księdzu uczącym religii w technikum. Nie ma emocji kampanii, która już się rozpoczęła. Przywódca „Solidarności” Lech Wałęsa zapowiedział, że będzie kandydował 17 września. Premier Tadeusz Mazowiecki – po hamletycznych wahaniach – 4 października. A 25 listopada Polacy mieli pójść do urn, wybierając po raz pierwszy prezydenta w wyborach powszechnych.