Michał Szułdrzyński: Kolonializm i sztuka czyli restytucja niejedno ma imię
Paryska policja zatrzymała parę tygodni temu pięć osób, które wynosiły zabytki z jednego z muzeów. Postawiono im zarzut kradzieży. Zatrzymani przekonywali, że są afrykańskimi aktywistami, którzy walczą o restytucję skarbów zagrabionych w czasach kolonialnych. Przewodził im urodzony w Kongu Mwazulu Diyabanza, artysta i performer, który w mediach społecznościowych oświadczył: „To bogactwo należy do nas i powinno zostać zwrócone. Przywiozę do Afryki to, co zostało zagrabione".
Nieprzypadkowo próba „restytucji" dzieł sztuki zbiegła się w czasie z amerykańską rewoltą wywołaną przez ruch Black Lives Matter. Wiele państw europejskich stara się dziś odciąć od swej kolonialnej przeszłości. Wielka Brytania czy Francja przyjmują imigrantów z byłych kolonii, próbując w ten sposób choćby symbolicznie zadośćuczynić potomkom narodów, które brutalnie wyzyskiwały aż do połowy XX w. Ale właściwie większość państw Europy Zachodniej w jakiś sposób mierzy się z kolonialną przeszłością – jak choćby Belgowie z brutalnym wyzyskiem Konga, które było prywatnym dominium króla Leopolda.
Zabookuj najlepsze treści na wakacje!
Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.
Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.