Reklama
Rozwiń
Reklama

Bogusław Chrabota: Marsjanie z pustyni

Kiedy w drugiej połowie lat trzydziestych poprzedniego stulecia Orson Welles serwował Ameryce „Wojnę światów", ludzkość dochodziła właśnie do równowagi po pierwszej wojnie światowej i sądziła, że nic gorszego między ludźmi zdarzyć się nie może.
Bogusław Chrabota

Bogusław Chrabota

Foto: Fotorzepa/ Rafał Guz

Dlatego tak łatwo uwierzono w zagrożenie z kosmosu. Atak Marsjan na Amerykę miał być kolejną fazą apokalipsy. Miał przebić skalą zniszczenia wszystko, co widziano na europejskich frontach, i to w samym sercu Stanów Zjednoczonych, a więc kraju, który, choć wojnę wygrał, zniszczeń wojennych szczęśliwie nie doświadczył. Trzeba było zatem geniusza, by zagrożenie czysto teoretyczne, ale podbudowane filmem, literaturą i wspomnieniami kombatantów, przerodzić w prawdziwą psychozę.

Genialny Welles wykreował w radiu słuchowisko tak realistyczne, że Amerykanie, nieprzywykli wtedy jeszcze do siły mediów, uznali, że atak kosmitów jest faktem, i wpadli w panikę. Mobilizowano oddziały obrony terytorialnej, tysiące razy interweniowało pogotowie ratunkowe, a jakaś (niewielka) grupa słuchaczy doświadczyła zawału serca. Wszystko dzięki iluzji radia, wtedy jeszcze jedynego medium o zasięgu niemal powszechnym.

Pozostało jeszcze 83% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama