Reklama

„Limpopo”: Krokodyla nakarm mi luby

W „Limpopo” każdy z graczy zostaje groźnym zielonym gadem…

Publikacja: 30.01.2026 16:20

„Limpopo”: Krokodyla nakarm mi luby

Foto: mat.pras.

W miejscu, w którym Rzeka Krokodyla łączy się z Marico, zaczyna się Limpopo. To jeden z najdłuższych afrykańskich cieków wodnych uchodzących do Oceanu Indyjskiego. I żyje w nim dużo krokodyli. To właśnie w nie wcielają się gracze w „Limpopo”.

To produkcja familijna, dlatego wydawca zadbał o efektowną i nietypową planszę. Znajduje się na niej wir wodny – obrotowe koło z wizerunkami różnych zwierząt oraz charakterystyczną drewnianą kłodą. Bardzo niesmaczną. Do tego dochodzą cztery plastikowe krokodyle łby, które umieszcza się w czterech rogach planszy. To głodne krokodyle, więc celem zabawy jest zapewnienie im jak największej liczby przekąsek. W trakcie rozgrywki wirem będzie się kręcić, a krokodyle muszą zatrzymywać go paszczą. Przypomina to trochę znaną z kasyn ruletkę bądź też jednorękiego bandytę. Stracić można co najwyżej ząb, jeśli natrafi się na kłodę. Jeśli z kolei wypadnie zwierzątko, można zabrać dowolną kartę jednemu z rywali, a następnie odłożyć na bok wszystkie posiadane karty z wizerunkiem wylosowanego stworzenia. Zostają one bowiem skonsumowane i na koniec rozgrywki zapewniają punkty.

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Islander: Wygnanie”: Europa po złej stronie
Plus Minus
„Slow Work. Jak pracować mniej i mądrzej”: W rytmie slow
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa” poleca. Dr hab. Dagmara Woźniakowska: Lubię wyraźne zakończenia
Plus Minus
„The Ballad of Wallis Island”: Wyspa smutków i radości
Plus Minus
W teatrze nikt nie umiera za dawne grzechy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama