Jak człowiek żył w komunie, to mu się wydawało, że wraz z wolnością nastanie raj. Jak wszystkie złudzenia, także i to nie wytrzymało konfrontacji z rzeczywistością. Dziś już wiemy, bo chyba dotyczy to większości Polaków, że lata 90. to był najgorszy czas w naszej współczesnej historii. Bieda, bezrobocie, kryzys państwa, złodziejstwo, strzały na ulicach – krótko mówiąc chaos. Doświadczenie nagiej przemocy nie było wtedy tak abstrakcyjne, jak by się mogło zdawać. Zwłaszcza w Warszawie. Jako młody reporter, w zastępstwie za kolegę, trafiłem kiedyś na miejsce zbrodni na osiedlu Ostrobramska, gdzie jedni bandyci zabili innego. Innym razem uczestniczyłem w przeciągającej się do rana imprezie na ulicy Lwowskiej, dosłownie sto metrów od miejsca, gdzie zastrzelono studenta Politechniki Wojtka Króla. Był przypadkowym świadkiem rabunku. Zorientowaliśmy się, co się stało, dopiero kiedy usłyszeliśmy policyjne syreny.