Wejście na Mount Everest i zjechanie z jego szczytu na nartach za panem chodzi. Pojechał pan tam już trzeci raz, bo dwie wcześniejsze próby okazały się nieudane i czuje się pan niespełniony?
Nie mam takiej natrętnej myśli, że to wyzwanie nie daje mi spokoju. Robimy sobie co jakiś czas przerwę od Mount Everestu, żeby nie dać się zwariować, nie jeżdżę tam cyklicznie, co roku. W górach jest mnóstwo innych, ciekawych wyzwań, którymi można się zająć. W zeszłym roku byliśmy choćby w Ameryce Południowej, w Patagonii.