Reklama

„Wiatrakowo”: Kogo kręcą wiatraki

Gdy „Osadnicy z Catanu” wydają się już zbyt prostą grą i pora na coś bardziej wymagającego, „Wiatrakowo” jest dobrą opcją.
„Wiatrakowo”

„Wiatrakowo”

Foto: mat.pras.

O grach typu euro (czyli skoncentrowanych przede wszystkim na mechanice, a nie przeżywaniu przygód czy opowiadaniu jakiejś historii) mówi się często, że klimat lub setting (osadzenie w jakimś uniwersum) jest w nich czymś drugorzędnym. Liczą się bowiem przede wszystkim kolejne wiążące się ze sobą elementy, dzięki którym można zdobywać punkty. Złośliwi mówią wręcz, że tutaj najbardziej ekscytująca jest końcowa buchalteria, kiedy w odpowiednie miejsca tabelki w notesie na punkty gracze mogą sobie wpisać osiągnięte wyniki. Naturalnie trzeba brać to z przymrużeniem oka, jako wyraz odwiecznego starcia wielbicieli dwóch rodzajów współczesnych gier planszowych, chociaż, sama będąc miłośniczką euro, przyznaję, że zazwyczaj klimatu nie ma w nich za grosz, a jak już jest, to z reguły sztampowy i wielokrotnie już ogrywany. Renesans, kupcy, wikingowie… Na szczęście zdarzają się wyjątki, dzięki którym możemy przenieść się w zupełnie inne rejony.

Pozostało jeszcze 86% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama