Sushi w Polsce to nowy kebab. Praktycznie w każdej trochę większej miejscowości można odnaleźć knajpkę z tym japońskim żarełkiem. Dzięki temu większość z nas wie, co to jest to całe nigiri, sashimi i futomaki, a wasabi stało się popularnym dodatkiem wypalającym nasze kubki smakowe. Lokale z sushi (zwane przez niektórych żartobliwie „suszarniami”) prześcigają się w fikuśnych zestawach, promocjach i nocach pt. „jesz, ile chcesz”. Niestety, nie jest tam jeszcze tak tanio jak w kebabowniach, choć i same kebaby sporo podrożały.