Wieść o tym, że w Serbii upadł rząd i premier Miloš Vučević podał się do dymisji, dociera do nas w Banja Luce. – Słyszeliście? Pół nocy przeglądałem w internecie zdjęcia i czytałem relacje z Belgradu – mówi nam Saša, grafik komputerowy i didżej, który przyjechał do Bośni i Hercegowiny w 2001 r. właśnie ze stolicy Serbii. Jego zdaniem, jeśli coś ma się zmienić także w BiH, to wydarzenia u sąsiadów mogą być właśnie taką iskrą, sygnałem dla młodej generacji w Banja Luce i Sarajewie, że trzeba wziąć sprawy w swoje ręce, zdusić korupcję, nepotyzm i wymusić reformy.