4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Utwór Samuela Becketta to kolejna po „Soplicowo-owocilpoS” gorzka diagnoza stanu ducha naszego społeczeństwa wyreżyserowana przez Piotra Cieplaka na scenie narodowej. Tamta była pozbawionym słów suplementem do „Pana Tadeusza”, opowieścią o zwaśnionych plemionach, które walczą tak zawzięcie, że nie zorientowały się, iż funkcjonują w rezerwacie traktowanym jako egzotyczna ciekawostka dla turystów cywilizowanego świata.
Tam jedną z postaci, które czują absurd tej rzeczywistości, zagrał Jerzy Radziwiłowicz. Teraz pojawia się on w Becketcie i rzeczywistość, w której się znalazł, także daje mu wiele do myślenia. W ujęciu Piotra Cieplaka opowieść jest zdecydowanie bardziej refleksyjna niż groteskowa, a obaj bohaterowie grani przez Jerzego Radziwiłowicza i Mariusza Benoita (przekład Antoniego Libery) posługują się imionami Estragon i Vladimir, choć ma się wrażenie, że stanowią jedną postać: człowieka z wątpliwościami, marzeniami, planami, ale też owładniętego jakąś niemocą, jakąś beznadzieją. Przestali wierzyć, że w rzeczywistości, w której przyszło im żyć, mogą coś jeszcze zmienić i dlatego czekają na cud. Kiedy słyszą, że oczekiwany Godot nie nadchodzi, nie mobilizują się do czynu, lecz postanawiają dać mu kolejną szansę.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Polityka odciąga od spraw naukowych, a zarazem ukierunkowuje charakter oraz zainteresowania i pasje na sprawy bł...
Chłopi napadający na szlachtę są, panowie znęcający się nad chłopami są, ale znajdziemy też wiele budujących prz...
Warto czytać Blooma i zalecane przez niego powieści: jestem pewien, że o erotyzmie i miłości możemy się bardzo w...
Przyda się umiejętność blefowania, choć ważna jest też cierpliwość.