Reklama

Michał Szułdrzyński: Gruzińskie ulice, rosyjscy turyści, ukraińskie flagi

Tym, co uderzyło mnie najmocniej podczas króciutkiej wizyty na początku września w Adżarii, czyli południowo-zachodnim regionie Gruzji, była obecność flag.
Michał Szułdrzyński: Gruzińskie ulice, rosyjscy turyści, ukraińskie flagi

Foto: Fotorzepa, Michał Szułdrzyński

Flagi gruzińskie – nie tylko zresztą w Adżarii – są wszędzie. Jako proporczyki w samochodzie, jako naklejki, a zarys granic kraju znajduje się na koszulkach, które noszą Gruzini. Wielu też wiesza flagi przed domami, specjalne maszty stoją w zupełnie nieoczekiwanych miejscach. Gdy w lokalnej winnicy, na poziomie ponad 1600 m n.p.m. (w Adżarii jest słynne wybrzeże Morza Czarnego, a kawałek dalej wysokie góry), podziwiałem lokalne potrawy, wina i widoki, uwagę przykuł jeden z pagórków. Na tle potężnych gór, na szczycie wzgórza ktoś postawił wysoki maszt, na którym dumnie powiewała gruzińska flaga. Jakby każdy chciał powiedzieć: jesteśmy dumni z tego, kim jesteśmy. Co ciekawe, ta duma wcale nie jest naznaczona niechęcią do obcych – przeciwnie, duma narodowa idzie w Gruzji w parze z gościnnością.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
Polska nie była imperium. I dobrze. Kacper Kita o micie imperium i nowej geopolityce
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Plus Minus
„Niebo. Rok w piekle”: Przejmująca cisza
Plus Minus
„Canes of Karabakh”: Złapać oddech
Plus Minus
„Ride 6”: Szalone i profesjonalne wyścigi
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama