Tak jest z ostatnim wywiadem, jakiego Franciszek udzielił Reutersowi. Skupię się na wątku obalenia wyroku Roe v. Wade przez Sąd Najwyższy USA. Od wyroku minęły dwa tygodnie, a Franciszek milczał i dopiero w tym wywiadzie zajął jakiekolwiek stanowisko. Jest ono, delikatnie rzecz ujmując, zaskakujące.

Czytaj więcej

Tomasz P. Terlikowski: Cyryl, pies Putina

Papież zaczyna od tego, że „z technicznego punktu widzenia” nie rozumie tego wyroku, tego jak było wcześniej i jak było teraz, i jak to oceniać. Tyle że kwestie techniczne są akurat dość proste. Wyrokiem Roe v. Wade z 1973 r. Sąd Najwyższy uznał, że prawo do aborcji jest wynikającym z prawa do prywatności prawem konstytucyjnym, a to oznacza, że aborcja musi być legalna i dostępna w całych Stanach Zjednoczonych. Obecnym wyrokiem SN uznał, że tak nie jest, że prawo do aborcji nie jest zapisane w konstytucji, i że w związku z tym poszczególne stany mogą dowolnie kształtować swoje prawo, co oznacza, że w niektórych z nich aborcja może się stać nielegalna. Tyle, nic więcej.

Zaskakuje – szczególnie na tle nauczania poprzedników – także wypowiedź Franciszka na temat biologicznej natury embrionu. „W tym musimy być naukowi, co mówi nam dzisiaj nauka” – podkreśla papież i dodaje: „Dzisiejsza nauka i każda książka do embriologii, z której korzystają studenci medycyny, mówi, że 30 dni po poczęciu istnieje DNA i kształtują się już wszystkie narządy”. Dlaczego papież mówi akurat o 30. dniu? Zupełnie nowe DNA pojawia się, gdy kończy się proces poczęcia, czyli o wiele wcześniej, a proces kształtowania narządów trwa o wiele dłużej. Mimo braku jasnej deklaracji doktrynalnej od kilkudziesięciu lat Kościół kładzie nacisk na prawo do życia od momentu, gdy kończy się proces poczęcia. Nie od 30. dnia, który w istocie nie jest żadną granicą, nic nie zmienia, jest po prostu kolejnym dniem kształtowania się istoty ludzkiej. W nauczaniu na temat życia precyzja jest kluczowa.

Mimo braku jasnej deklaracji doktrynalnej od kilkudziesięciu lat Kościół kładzie nacisk na prawo do życia od momentu, gdy kończy się proces poczęcia. Nie od 30. dnia, który w istocie nie jest żadną granicą, nic nie zmienia, jest po prostu kolejnym dniem kształtowania się istoty ludzkiej. W nauczaniu na temat życia precyzja jest kluczowa.

I piszę to nie po to, by zakwestionować antyaborcyjną postawę Franciszka, która jest oczywista. Papież, także w tym wywiadzie, jasno odrzuca aborcję, a nawet porównuje ją do zabójstwa. „Czy jest legalne, czy jest słuszne eliminowanie ludzkiego życia w celu rozwiązania problemu? To ludzkie życie, to jest nauka” – mówi. „Moralne pytanie brzmi, czy słuszne jest odbieranie ludzkiego życia, aby rozwiązać problem, czy rzeczywiście dobrze jest wynająć zabójcę, aby rozwiązać problem?” – dodaje. To jasne stanowisko, ale okraszone rozważaniami nieprecyzyjnymi.

Jasna, tyle że w drugą stronę, jest papieska deklaracja w sprawie komunii świętej dla polityków wspierających aborcję. W Kościele amerykańskim trwa ostry spór na ten temat, a część z biskupów wezwała polityków wspierających aborcję do zaprzestania przystępowania do komunii. Abp Salvatore Cordileone z San Francisco jasno zakazał tego Nancy Pelosi, jednej z liderek Partii Demokratycznej. Kilka tygodni później polityczka przystąpiła jednak do komunii i to w czasie liturgii w Bazylice św. Piotra. Teraz zaś – w wywiadzie dla Reutersa – papież skrytykował jej biskupa. „Kiedy Kościół traci swoją duszpasterską naturę, kiedy biskup traci swoją duszpasterską naturę, stwarza to problem polityczny. To wszystko, co mogę powiedzieć” – stwierdził.

Krótko rzecz ujmując, to biskupi są tutaj winni i ich trzeba przywołać do porządku. Kwestia spójności eucharystycznej i publicznego kwestionowania nauczania Kościoła, które może wywoływać zamieszanie w sumieniach wiernych, dla Franciszka nie istnieje.

Czytaj więcej

Tomasz P. Terlikowski: Emancypacja i stracone pokolenie

Żeby nie było wątpliwości – nie kwestionuję znaczenia duszpasterstwa i dialogu ze wszystkimi. O to trzeba się troszczyć, o tym trzeba jasno mówić, ale wyczucie duszpasterskie oznacza także zgodę na to, by oferować jasne kryteria ocenne. Franciszek, tak w sprawie Rosji, jak i życia ludzkiego, próbuje nieustannie tego unikać. Tak by nikogo nie urazić (no, poza tymi, których w Kościele uważa za niewystarczająco „duszpasterskich”). Szkoda.