Jak sądzisz, czy to jest fantastyka naukowa? – zapytała mnie żona, gdy odkładałem przeczytaną „Klarę i słońce” Kazuo Ishiguro. – Nie – odparłem. Ale nim minęło kilka sekund, uświadomiłem sobie, że moje „nie” było pochopne. Bo jak nie, jeśli jest. Dzieje się w końcu w świecie przyszłości, tytułowa Klara jest maszyną, zaklętą w fizyczną postać sztuczną inteligencją, której nadrzędnym celem jest służyć człowiekowi. Ale świat opisany nie musi być przecież przedmiotem opowieści. I wtedy „Klara” nie jest już „tylko” powieścią s.f.