Debiutanckie książki są specyficzne. Inaczej niż w kolejnych dziełach, znaleźć w nich można najwięcej samego autora i jeszcze więcej czynników zewnętrznych. Mój debiut – powieść „Idealna" – był pierwszym thrillerem z gatunku domestic noir w Polsce i tam właśnie jest najwięcej mnie spośród wszystkich moich książek oraz zewnętrznych inspiracji. Ten nurt odkryłam dzięki Gillian Flynn i jej „Zaginionej dziewczynie".
Bardzo lubię francuską literaturę, zwłaszcza książki Pierre'a Lemaitre'a. Jego „Ślubna suknia" to fenomenalny thriller. Od momentu przeczytania tej pozycji śledzę wszystkie nowości tego autora. Fascynującym pisarzem jest również Bernard Minier, który stworzył ciekawą serię o przygodach komendanta Servaza. Minier pisze bardzo obrazowo, sięgając po górskie, zimowe klimaty. Ci dwaj francuscy autorzy są dla mnie ważni, ale również Stephen King, który ma rzesze fanów na świecie. Po przeczytaniu jego książki „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika" wzięłam sobie do serca kilka rad. „Jak pisać..." mówi dosłownie o tym, jak stać się pisarzem.
Bardzo cenię Harukiego Murakamiego za jego „1Q84". To historia dwójki bohaterów – mężczyzna opowiada w rozdziałach parzystych, a kobieta w nieparzystych. Spodobało mi się to na tyle, że postanowiłam to w pewnej formie zapożyczyć i stąd u mnie także każdy z bohaterów mówi swoim głosem i nie znajdziemy wszechwiedzącego narratora. Murakami stworzył bardzo rzeczywisty świat, w którym potrafi uwięzić czytelnika i sprawić, aby codzienność zeszła na dalszy plan.
Czasem daję się uwieść także serialom i zatapiam się w Netfliksa. Pierwszym serialem, który zrobił na mnie wielkie wrażenie, był „Dom z papieru". Z wypiekami czekałam na kolejne sezony; trochę mnie rozczarował dopiero ostatni. Serial miał doskonałą fabułę i był świetnie obsadzony. Bardzo podobał mi się również „Gambit królowej", który był perfekcyjnie zrealizowany i z ogromną przyjemnością oglądałam kolejne odcinki. Mam również słabość do Bena Afflecka jako aktora i reżysera. W „Zaginionej dziewczynie" zagrał kapitalnie, uważam że film Davida Finchera jest równie dobry jak książka. Z kolei wykazał się świetnie jako reżyser w „Operacji »Argo«". Jednocześnie byłam pod wrażeniem jego gry aktorskiej w tym filmie.
W literaturze chętnie podróżuję do Francji i nie inaczej jest muzyką. Słucham Zaz oraz muzyków młodego pokolenia, jak Avicii, którego pożegnaliśmy w 2018 r. Nie do podrobienia jest też George Ezra, jego barwa głosu jest niesamowita.