4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 07.04.2022 20:12 Publikacja: 08.04.2022 17:00
Foto: PAP/EPA
Dziś na te sceny sprzed czterech lat patrzymy z obrzydzeniem. Widok, jak Władimir Putin otwiera piłkarskie mistrzostwa świata, wita kibiców w „otwartej, gościnnej i przyjacielskiej Rosji", w zderzeniu z fotografiami z Buczy, Mariupola czy Irpienia budzi oburzenie. Zdjęcia z meczu otwarcia, gdy w loży honorowej bawi się u boku prezydenta FIFA Gianniego Infantino i księcia koronnego Arabii Saudyjskiej Muhammada ibn Salmana, są porażające. A przecież telewizje całego świata transmitowały te umizgi, Rosja już od ponad czterech lat okupowała Donbas i było to po aneksji Krymu. 7 tysięcy osób zdążyło zginąć, ponad 6 tysięcy odniosło rany, półtora miliona Ukraińców musiało opuścić swoje domy. Tymczasem Putin szeroko otwierał ramiona przed 3 milionami kibiców, którzy przyjechali do Rosji i wydali w niej ponad dwa miliony dolarów. Świat klaskał, a dziś ma kaca i ze wstydem wspomina wydarzenia sprzed czterech lat. Najchętniej zapomniałby, że coś takiego miało miejsce, ale zostały zdjęcia i filmy. Pytanie, czy za cztery lata równie wstydliwe nie będzie wspomnienie mistrzostw świata w Katarze?
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W „Limpopo” każdy z graczy zostaje groźnym zielonym gadem…
Dostajemy doświadczenie świata, w którym role ofiar i strażników zmieniają się szybciej niż w kalejdoskopie.
Potrzebujemy nowego podejścia do pracy, które pozwoli nam działać skuteczniej, ale bez wyniszczającego tempa.
Nawet najbardziej szokujące sceny, które mogą wydawać się nieprawdopodobne, mają swoje potwierdzenie w rzeczywis...
„Niektórych rzeczy nie da się odzyskać”, a skoro tak, to najwyższa pora ruszyć do przodu.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas