To nie będzie tekst o Ordo Iuris ani o Instytucie Logos. Nie znam i nie chcę znać szczegółów związanych z odejściem części ekspertów i pracowników Ordo Iuris. Nie zajmuje mnie sposób rozegrania informacji prywatnych przez dawnych pracodawców, choć to, że je rozgrywali, jest oczywiste, ani przekazywania ich najpierw w mediach społecznościowych, a później w zwyczajnych przez kolegów i koleżanki z pracy. Opis schadenfreude niechętnej konserwatystom strony też można pominąć, bo i on nie jest szczególnie interesujący. Tym bardziej gdy przeradza się w zamieszczanie w mediach społecznościowych nagranych w metrze filmików (jak zrobił to jeden ze znanych działaczy gejowskich), stając się zwyczajnym stalkingiem.