Rz: Anna Fotyga sugeruje, że obecny rząd prowadzi politykę zagraniczną na kolanach.
Gdyby to mówiła osoba prywatna, byłaby to tylko godnościowa publicystyka, która często uchodzi u nas za debatę w sprawach polityki zagranicznej. Natomiast pani minister Anna Fotyga jest nie tylko moją poprzedniczką, ale – jako rzecznik opozycji ws. zagranicznych – także możliwą następczynią. Jej głos jest więc bardzo ważny, bo daje Polakom wybór pomiędzy jasnymi możliwościami: polityką cierpliwego budowania siły i prestiżu Polski a koncepcją wojny na dwa fronty. Dziwię się natomiast, że chciała być ambasadorem tego „kondominium rosyjsko-niemieckiego” przy ONZ. Dobrze, że do tego nie doszło, bo wstyd byłby większy niż po jej niezrozumiałej rezygnacji ze stanowiska w Międzynarodowej Organizacji Pracy, które niemałym wysiłkiem dla niej uzyskaliśmy.