W Krakowie nasilają się plotki o powrocie do polityki Jana Rokity. Choć Rokita otwarcie demonstruje obrzydzenie tym, do czego miałby wracać.
Jego niedawne uwagi w wywiadzie dla „Uważam Rze" o tym, jak to ucieka przed atmosferą międzypartyjnej agresji do Włoch, rozjuszyły prawicowych internautów. Krakowski mieszczanin w kapeluszu popełnił wszak największą zbrodnię: nie przyznał w sporze PO– PiS racji nikomu.
A jednak pogłoski uporczywie wiążą Rokitę z obozem PiS. Gdyby chciał, niedoszły „premier z Krakowa", dzielący czas między wykłady dla studentów i śledzenie rewolucji u Arabów, dostałby pierwsze miejsce na liście do Sejmu od Jarosława Kaczyńskiego.