Plus Minus: W waszych badaniach na pytanie o przykłady dobrze działających państw Polacy – tak z klasy średniej, jak i niższej, z wielkich miast i z prowincji – odpowiadają: Norwegia. Cenimy po prostu kraje bogate czy może jednak ciągnie nas do państwa opiekuńczego?

Przemysław Sadura: Zdecydowanie zaszła jakaś zmiana, i to niemała. Jeszcze dekadę temu, gdy pytano, co świadczy o dobrze działającym państwie, Polacy skupiali się na takich kwestiach, jak gospodarka, rynek pracy, armia, a teraz jest to jakość życia. Za tym idzie wysoka jakość usług publicznych, czyli państwo, które jest w stanie zadbać o dobrostan obywatela. Ale nie do końca jest tak, że klasowość nie ma wpływu na nasze wyobrażenia o dobrze działających państwach, bo dla Polaków z klas niższych, z prowincji, alternatywą dla Norwegii są Szwajcaria czy Niemcy, a w szczególności Bawaria, czyli jednak konserwatywne walfare state, państwo dobrobytu. W mniejszym stopniu kształtuje ono wyobrażenia wielkomiejskiej klasy średniej, u której kraje skandynawskie są pierwszym spontanicznym wyborem, czyli tym, co w branży badawczej nazywamy „top of mind".