-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!
Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Kliknij i przejdź do szczegółów
Informatyzacja policji okazuje się należeć do akcji najwyższego ryzyka...
Jeszcze kilka lat temu należał do najbardziej wpływowych osób w Polsce. Dzisiaj Andrzej M., były już dyrektor Centrum Projektów Informatycznych MSWiA, znalazł się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Mimo że jest informatykiem ze stopniem doktora, od blisko czterech lat jest bezrobotny. Mieszkania, samochody, ruchomości i konta zajęto na poczet przyszłych kar i grzywien. – Zwolniłem z zabezpieczenia jedynie tablet, ponieważ podejrzany twierdził, że nie ma na czym pracować, a jest mu to niezbędne do pracy habilitacyjnej – mówi nam Andrzej Michalski z Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, szef prokuratorskiego zespołu, który w sprawie infoafery wraz z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym prowadzi śledztwo.
Szuka pracy u Arabów
W przeciwieństwie do podejrzanych o wręczanie mu korzyści dyrektorów koncernów informatycznych Andrzeja M. nie stać nawet na adwokata. Za przyjęcie ponad 4 mln zł łapówek grozi mu do dziesięciu lat więzienia. W środowisku, z którego wyszedł, nie ma dzisiaj czego szukać. – Skarżył się, że gdziekolwiek próbuje, kiedy potencjalni pracodawcy słyszą jego nazwisko, od razu rezygnują. Ciągnie się za nim odium infoafery – opowiada jeden z naszych rozmówców z CBA. Nie jest w stanie utrzymać rodziny – dwójki dzieci i żony. To ona – była sekretarka w Centrum Projektów Informatycznych – stara się dziś zdobywać środki na życie dla całej czwórki. Andrzej M. podobno rozważa zmianę nazwiska, ma nadzieję, że pod innym łatwiej byłoby mu znaleźć pracę.
Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Kliknij i przejdź do szczegółów