Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
"Napisze od czasu do czasu wierszyk polityczny, skrzywi się na marność współobywateli. Ale naprawdę ciekaw jest już tylko spotkania z Julkiem Słowackim"
W najnowszym tomie poezji „Koniec lata w zdziczałym ogrodzie" Jarosław Marek Rymkiewicz rozmawia z Duchami. W obliczu wieczności jest mu do nich bliżej niż do żywych, kurczowo trzymających się życia. A poeta tej klasy i w tym wieku nie ma już czasu na głupstwa i nawet jeśli coś zauważa z wydarzeń świata tego, to jest to szary kot łowiący żaby albo ćma, która wpadła przez okno z ogrodu – drobiazgi, ale ważne, bo mówią o nieustannie obracającym się kole życia i śmierci.
To prawda, napisze od czasu do czasu wierszyk polityczny, bo przecież jakieś serwituty narodowe obligują spadkobiercę Adama, skrzywi się na marność współobywateli, pomarzy o silnym narodzie, który utrwali się w jestestwie swoim, jeśli powiesi kilku zdrajców. Ba! Warknie na ideologa, co się dorobił pieniędzy, tuszy i świńskiego ryja, ale... Ale naprawdę ciekaw jest już tylko spotkania ze starym przyjacielem Danielem Naborowskim i innymi, którzy umarli młodo, jak Julek Słowacki, zwariowali niczym Kazimierz Tetmajer, pełni rozpaczy wyskoczyli z okna nowojorskiego wieżowca jak Lechoń albo – skutkiem obłędu – postanowili się utopić niczym Robert Schumann. W wierszach przygotowuje się do bliskiej z nimi rozmowy.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: