Czytaj więcej

"Rzeczpospolita" o przejściu Roberta Lewandowskiego do Barcelony

Miesiąc miodowy Lewandowskiego trwa w najlepsze. Kibicom Barcelony Polak przedstawił się w efektowny sposób. Przywitał się po katalońsku, potem zaimponował żonglerką podczas prezentacji i potrzebował tylko trzech minut, by strzelić pierwszego gola na Camp Nou – w towarzyskim meczu o Puchar Gampera, który z trybun oglądał Leo Messi.

Choć po amerykańskim tournee dało się wyczuć niecierpliwość, kiedy polski as wreszcie zdobędzie bramkę, w Katalonii już słychać, że nowy gwiazdor potrafi „zamienić melony na gole”, a jego współpraca z kilkanaście lat młodszym Pedrim, któremu asystował przy dwóch trafieniach (6:0 z meksykańskim Pumas UNAM), wzbudza zachwyty w hiszpańskiej prasie.

Czytaj więcej

Real z Superpucharem Europy

„Jeśli zawsze będą się tak dobrze rozumieć na boisku, nie znajdzie się nikt, kto mógłby ich zatrzymać” – twierdzi kataloński „Sport”. Pochwał nie szczędziła nawet madrycka „Marca”, pisząc, że to duet, który sprawia, iż Barcelona może marzyć o rzuceniu wyzwania Realowi, odzyskaniu po czterech latach tytułu, wreszcie o spektakularnym wyniku w Lidze Mistrzów.

Błysk w oku

Lewandowski pracował już z wieloma świetnymi trenerami – Juergenem Kloppem, Pepem Guardiolą, Carlo Ancelottim – i wiele się od nich nauczył. U Xaviego, który jest kontynuatorem myśli Guardioli, od razu zobaczył błysk w oku. Przekonuje, że urzekł go sposób, w jaki przekazuje mu uwagi i wskazówki.

– Okres przygotowawczy dał mi odpowiedzi na wiele pytań. Jestem bardzo zadowolony z tego, jak go przepracowałem. Przeprowadzka z Monachium do Barcelony była najtrudniejszą decyzją w moim życiu, ale to był idealny moment na zrobienie kolejnego kroku w karierze. Nie chciałem później żałować, że nie spróbowałem – zaznacza Lewandowski i podkreśla, że w Barcelonie czuć historię na każdym kroku.

Barcelona żyje na kredyt i przed sezonem uruchamiała kolejne dźwignie finansowe

To jeden z powodów, dla których zamienił Bayern – klub wielki, ale na świecie nie tak popularny jak giganci z Anglii i Hiszpanii – na Barcelonę, nawet jeśli w ostatnim czasie od Bayernu zbierała ona baty.

Po ośmiu latach spędzonych w klubie z Monachium, w którym niczego nie pozostawiano przypadkowi, nie szastano pieniędzmi i nie dopuszczano do zadłużenia, Lewandowski musi się przyzwyczaić do improwizacji.

Barcelona żyje na kredyt. Jeszcze dwa dni przed ligowym startem nie zarejestrowała ani swojego nowego lidera, ani czterech innych piłkarzy sprowadzonych w letnim oknie transferowym (Raphinha, Jules Kounde, Franck Kessie, Andreas Christensen) oraz dwóch, z którymi przedłużyła kontrakty (Ousmane Dembele, Sergi Roberto). Nie mogła tego zrobić, bo nie spełniała narzuconych przez władze La Ligi ograniczeń wydatków.

Oszczędności szukała w pensjach, próbowała sprzedać niektórych zawodników – m.in. najlepiej opłacanego Frenkiego de Jonga i Memphisa Depaya, który oddał Lewandowskiemu koszulkę z numerem dziewięć – uruchamiała kolejne dźwignie finansowe, pozbywając się części praw do transmisji i udziałów w spółce zajmującej się produkcją telewizyjną, by uniknąć kompromitacji.

Barcelona miała już przesłać wymagane dokumenty, a prezes klubu Joan Laporta obiecał Xaviemu, że w sobotę będzie mógł skorzystać ze wszystkich piłkarzy.

Nowa era

To będzie pierwszy pełny sezon Xaviego na trenerskiej ławce. Oczekiwania są ogromne. Kiedy obejmował drużynę, okupowała środek tabeli, a zakończyła rozgrywki na drugim miejscu.

Transmisja meczu Barcelona - Rayo Vallecano w sobotę o 21.00 w Canal+ Premium

Barca zaczyna nową erę, Rayo Vallecano to nie jest rywal działający na wyobraźnię, ale debiut Lewandowskiego powinien przyciągnąć na trybuny tłumy kibiców – również tych z Polski, których nie brakowało na Camp Nou podczas prezentacji (łącznie przyszło 57 tys. widzów) i meczu o Puchar Gampera (83 tys.).

W ubiegłym sezonie, pierwszym po powrocie do Primera Division, Rayo Vallecano zajęło 12. pozycję i teraz również powinno walczyć o utrzymanie. Latem klub pozyskał 40-letniego bramkarza Diego Lopeza (w przeszłości Real Madryt), od roku występuje tu także doświadczony Kolumbijczyk Radamel Falcao, były napastnik Atletico Madryt i Monaco.

Lewandowski nie będzie musiał jednak czekać długo na poważniejsze wyzwania, bo już za tydzień Barca wybiera się do Kraju Basków na trudny teren w San Sebastian, a na początku września zmierzy się na wyjeździe z Sevillą.

Ale będzie to zaledwie rozgrzewka przed El Clasico. Szaleństwo osiągnie punkt kulminacyjny jesienią. Dokładna data i godzina meczu na Santiago Bernabeu nie jest jeszcze znana, wiadomo tylko, że zaplanowano go na weekend 15–16 października.

Nienasycony Real

Marcowe zwycięstwo 4:0 w Madrycie dało Katalończykom nadzieję, że z Barcą nie jest tak źle, jak się wydawało, choć rzeczywisty obraz zaciemnia fakt, że Realowi nie mógł pomóc kontuzjowany Karim Benzema. Francuz strzela jak na zawołanie, w wygranym meczu o Superpuchar Europy zdobył 324. bramkę dla Królewskich, w klasyfikacji wszech czasów wyprzedził Raula, przed nim jest już tylko Cristiano Ronaldo (450).

Cały sezon ligi hiszpańskiej w Canal+ i Eleven Sports

„Nienasyceni” – głosiły zgodnie okładki „Marki” i „Asa” po środowym zwycięstwie nad Eintrachtem Frankfurt (2:0). Real wygląda na jeszcze lepszą wersję maszyny, która w zeszłym sezonie nie miała sobie równych w Hiszpanii i w Europie. Carlo Ancelotti zachował cały mistrzowski skład. Nie udało się co prawda nakłonić do przyjścia gwiazdora Paris Saint-Germain Kyliana Mbappe, ale drużynę wzmocnili obrońca Chelsea Antonio Ruediger i pomocnik Monaco Aurelien Tchouameni. Klubowy budżet odetchnął po odejściu Garetha Bale'a do Los Angeles FC.

Do Sevilli trafił Isco, który nie chciał być w Madrycie rezerwowym. Do Villarrealu po 17 latach wrócił bramkarz Pepe Reina, zmian na stanowiskach trenerskich dokonały Valencia (Gennaro Gattuso) i Athletic Bilbao (powrót Ernesto Valverde), ale wydaje się, że Realowi i Barcelonie najbardziej zagrozić może Atletico Madryt.

Diego Simeone konsekwentnie buduje ekipę, która powinna utrzymać się na szczycie. Pomóc w tym mają m.in. powracający z wypożyczenia do Juventusu Alvaro Morata oraz Axel Witsel z Borussii Dortmund i argentyński obrońca Nahuel Molina, kupiony z Udinese. Atletico to jedyny zespół, który w ostatniej dekadzie potrafił przerwać dominację Realu i Barcelony. Trudno przypuszczać, by i w tym sezonie ktoś zagroził temu tercetowi.

Transmisja meczu Barcelona - Rayo Vallecano w sobotę o 21.00 w Canal+ Premium

Cały sezon ligi hiszpańskiej w Canal+ i Eleven Sports