W meczu triumfatora Ligi Mistrzów ze zwycięzcą Ligi Europy niespodzianki nie było. Grający w najsilniejszym składzie Real zaczął nowy sezon tak, jak skończył poprzedni - od wstawienia do gabloty kolejnego trofeum.

Superpuchar to nie jest najbardziej prestiżowe trofeum, ale trener Carlo Ancelotti zapowiadał, że jego piłkarze potraktują mecz poważnie, bo chcą wygrywać wszystko, co się da, i wysłać rywalom sygnał, że wciąż są mocni.

Eintracht, który kilka dni wcześniej dostał w Bundeslidze lanie od Bayernu (1:6), zdołał się otrzasnąć i postawić Królewskim. Ale tylko do straty pierwszego gola. Strzelił go przed przerwą David Alaba. Później Realowi nie brakowało dobrych okazji do podwyższenia wyniku, ale kibice w Helsinkach zobaczyli jeszcze tylko jedną bramkę. Zdobył ją nie kto inny jak Karim Benzema. To było 324. trafienie Francuza dla Królewskich, dało mu samodzielną pozycję wicelidera w klasyfikacji wszech czasów. Wyprzedził Raula, przed nim jest już tylko Cristiano Ronaldo (450).

Kolejna szansa na śrubowanie strzeleckich rekordów już w niedzielę wieczorem. Real zaczyna obronę tytułu w Hiszpanii - od wyjazdowego meczu z beniaminkiem Almerią.

Real Madryt - Eintracht Frankfurt 2:0

(D. Alaba 37, K. Benzema 65)