Opozycyjna Tisza wydaje się bliska przejęcia konstytucyjnej większości w nowym węgierskim parlamencie. Populistyczna prawica w Europie i Ameryce, dla której Viktor Orbán był wzorem w dobijaniu liberalnej demokracji, doznała bolesnego, być może decydującego ciosu.
Węgrzy wybrali zmianę – i dla Polski to dobra wiadomość. I nie chodzi tu o to czy komuś bliższy jest nacjonalistyczny konserwatyzm Viktora Orbána, czy bardziej chadecki lecz wciąż lokujący się po prawej stronie sceny politycznej Péter Magyar. Chodzi o polskie interesy.