Co ma wspólnego kredyt z aresztem? Może zachodzi związek, jeśli kredytobiorca zaciąga kredyt z zamiarem niespłacenia i w efekcie może trafić do aresztu? Ostatnio Sejm stworzył jeszcze jedno, zupełnie nieoczywiste, żeby nie powiedzieć zaskakujące połączenie kredytu z tymczasowym aresztowaniem. W tarczy 4.0, czyli w ustawie z 4 czerwca br. o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami Covid-19 oraz o zmianie niektórych innych ustaw, uchwalone zostały przepisy zmieniające kodeks postępowania karnego w części odnoszącej się do postępowania przed sądem w sprawach tymczasowego aresztowania.

Od sali rozpraw groźniejsza siłownia

Przepisy te przewidują możliwość prowadzenia posiedzeń w sprawach tymczasowego aresztowania zdalnie, przy użyciu urządzeń umożliwiających przekaz obrazu i dźwięku na odległość. W uzasadnieniu do projektu ustawy czytamy, że takie rozwiązanie „służyć będzie zwiększeniu szybkości postępowania, zmniejszeniu kosztów i uciążliwości ponoszonych przez uczestników procesu w związku z koniecznością stawiennictwa w sądzie, a równocześnie stworzy możliwości ograniczenia zagrożeń wynikających ze stanu epidemii dla osób uczestniczących w tych czynnościach…” .

Czytaj też: Tarcza antykryzysowa: areszt stosowany online to fikcyjne prawo do obrony - uważają prawnicy

A gdzie prawo do obrony i prawo do sądu, konstytucyjnie przyznane każdemu? Czy wymienione powody mogą być argumentami dla naruszania praw gwarantowanych? Już teraz postępowania w sprawach aresztów są szybkie, sąd musi rozstrzygnąć wniosek prokuratury o zastosowanie tymczasowego aresztu w ciągu 24 godzin od przekazania zatrzymanego do dyspozycji sądu.

Słuszna jest troska o bezpieczeństwo uczestników postępowania w czasie epidemii. Jednak przepisy o posiedzeniach sądowych w sprawie aresztów w trybie zdalnym są skonstruowane tak, że mają obowiązywać na stałe. Można byłoby uwierzyć w intencje projektodawców co do troski o zdrowie, gdyby przepisy te były uchwalane na samym początku epidemii, a nie teraz, kiedy wszystko jest odmrażane, włącznie z kinami i siłowniami, które stwarzają większe zagrożenie zakażeniem, niż sala rozpraw z kilkoma zaledwie osobami.

Tylko namiastka

Bliższa analiza nowych przepisów pokazuje także, jak istotne są te zmiany i jakie stwarzają mechanizmy prowadzące do naruszania prawa do obrony i prawa do sądu, jako gwarancji procesowych każdego podejrzanego. Kluczowe są tu przepisy art. 250 § 3d i 3e k.p.k. Zgodnie z nimi obrońca ma brać udział w posiedzeniu online w sprawie aresztu w miejscu przebywania podejrzanego, czyli np. w areszcie, policyjnej izbie zatrzymań, w prokuraturze. Daje to wprawdzie obrońcy możliwość kontaktu z podejrzanym (bez odpowiedzi pozostaje – czy w obecności prokuratora, policjanta czy strażnika), ale ani obrońca, ani podejrzany nie mają bezpośredniego kontaktu z sądem. Kontakt ten jest jedynie za pośrednictwem obrazu i dźwięku, a to jednak tylko namiastka bezpośredniości. Ponadto, będąc w miejscu przebywania zatrzymanego, obrońca nie ma dostępu do akt, które w tym czasie są przecież w sądzie.

Omawiany art. 250 § 3d przewiduje też wyjątki od przedstawionej zasady obecności obrońcy w miejscu przebywania podejrzanego. Obrońca może być obecny w sądzie, a nie w miejscu przebywania podejrzanego, jeżeli sam tak zdecyduje albo zobowiąże go do tego sąd z uwagi na konieczność uchylenia ryzyka nierozpoznania wniosku o tymczasowy areszt przed upływem 24 godzin. W obu tych przypadkach obecności obrońcy w sądzie – czy to z jego woli, czy z nakazu sądu – obrońca nie ma kontaktu z podejrzanym. Art. 250 § 3e przewiduje wprawdzie, że w sytuacji, kiedy obrońca jest w sądzie, a podejrzany w miejscu tzw. przebywania, sąd może zarządzić przerwę w celu telefonicznego kontaktu obrońcy z oskarżonym na wniosek jednego z nich. Ale sąd nie uwzględni takiego wniosku, jeżeli przerwa mogłaby zakłócić prawidłowy przebieg posiedzenia lub stworzyć ryzyko nierozpoznania wniosku o areszt przed upływem dopuszczalnego czasu zatrzymania podejrzanego. Takie ryzyko istnieje także w dotychczasowym stanie prawnym, kiedy podejrzany musi być doprowadzony do sądu, a jego obrońca dopuszczony do udziału w takim posiedzeniu w budynku sądu. Minimalizowanie takiego ryzyka jest rolą prokuratury, a przede wszystkim sądu, poprzez dobre zorganizowanie posiedzenia i punktualne jego rozpoczęcie. Obecne zmiany przepisów przerzucają to ryzyko na obrońcę i oskarżonego, a przede wszystkim na samego oskarżonego.

W sytuacji krańcowej, co nie oznacza, że rzadkiej, może dochodzić do braku jakiegokolwiek kontaktu obrońcy z oskarżonym. Obrońca zostanie trybie art. 250 § 3d zobowiązany do obecności w sądzie, a nie w miejscu przebywania podejrzanego, z powodu obawy przed niezdążeniem przez sąd z rozpoznaniem wniosku o tymczasowe aresztowanie i z tego samego powodu na zasadzie art. 250 § 3e sąd nie dopuści do kontaktu telefonicznego obrońcy z oskarżonym. Prawo do obrony – w świetle nowych przepisów – nie tyle będzie ograniczone, ile w ogóle go nie będzie.

Pozostaje apelować

Porządek prawny w Polsce przewiduje określone zasady postępowania w przypadku zamiaru zmiany przepisów kodeksowych. Pierwsze czytanie projektu może odbyć się nie wcześniej niż w 14. dniu od doręczenia posłom druku. Taki wymagany szczególny tryb procedowania związany jest z wagą przepisów kodeksowych, które regulują całościowo określoną sferę stosunków społecznych. Naruszenia tego sposobu uchwalania zmian nie można uzasadniać stanem epidemii. W tym przypadku, między złożeniem projektu zmian a uchwaleniem ustawy upłynęło 13 dni, podczas których odbyły się trzy czytania. Ten sposób procedowania, sam przez się, niezależnie od zagadnień dotyczących rażącego naruszenia prawa jednostki do obrony i prawa do sądu, wpłynie negatywnie na i tak już trudną współpracę polskiego wymiaru sprawiedliwości z sądami innych krajów Unii w zakresie realizacji europejskich nakazów aresztowania i przekazywania na ich podstawie podejrzanych obywateli polskich.

Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej jeszcze w trakcie prac w komisji sejmowej (co interesujące – nie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka tylko Komisji Finansów Publicznych, bo przecież projekt dotyczył co do zasady dopłat do oprocentowania kredytów) przedstawiło swoje jednoznacznie negatywne stanowisko wobec zmian. Podczas posiedzenia plenarnego NRA 6 czerwca br. także jednoznacznie negatywnie oceniliśmy uchwalone 4 czerwca przepisy. Pozostaje wierzyć w refleksję Senatu nad tymi zagadnieniami i apelować o przywrócenie stanu zgodnego z zasadami demokratycznego państwa prawa.

Autor jest prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej