Politycy PiS i partii sojuszniczych, w tym osoby o wykształceniu prawniczym, powtarzają dziesiątki razy w mediach, że ustrój wymiaru sprawiedliwości jest wyłączną sprawą państw członkowskich, wobec czego wtrącanie się Komisji Europejskiej czy Trybunału Sprawiedliwości UE nie ma podstaw w traktatach i jest niedopuszczalne.

Nieprawdziwe stwierdzenia w wyniku wielokrotnego powtarzania nie stają się prawdziwe, choć wprowadzają w błąd i utrwalają fałszywe wyobrażenia. Warto zatem wyjaśnić wprost, jak się rzecz przedstawia w świetle przepisów traktatowych i orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE).

W wielu wyrokach TSUE, m.in. ostatnio w głośnym wyroku z 19 listopada 2019 r. (C-585/18, C-624/18, C-625/18), w pkt 75 znajduje się stwierdzenie: „Trybunał orzekł już, że chociaż organizacja wymiaru sprawiedliwości w państwach członkowskich należy do kompetencji tych ostatnich, to wciąż przy wykonywaniu tej kompetencji państwa członkowskie mają obowiązek dotrzymywać zobowiązań wynikających dla nich z prawa Unii".

Politycy PiS mieliby rację w swoich twierdzeniach o wyłączności państw w kwestiach sądownictwa, gdyby w przytoczonym cytacie po słowach „tych ostatnich" była kropka i zdanie się na tym kończyło. Tam jednak znajduje się przecinek i następuje druga część zdania. Z całości cytatu wynika, że kompetencja państw członkowskich do normowania organizacji wymiaru sprawiedliwości doznaje ograniczeń polegających na konieczności przestrzegania tego, co wynika z prawa unijnego.

Wbrew stwierdzeniom polityków w traktatach znajdują się przecież przepisy formułujące wymagania dotyczące wymiaru sprawiedliwości w państwach członkowskich. Nie chodzi przy tym o strukturę sądów, ale o elementy organizacji wymiaru sprawiedliwości wyznaczające pozycję sądów i sędziów krajowych w całości aparatu państwowego oraz relacje sądów do władz politycznych. Podpowiadam politykom owe przepisy: art. 2 i art. 19 ust. 1 traktatu o Unii Europejskiej, art. 267 traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej oraz art. 47 Karty praw podstawowych. Z przepisów tych wynikają m.in.: zasada praworządności, prawo do skutecznej ochrony prawnej w dziedzinach objętych prawem Unii i prawo podstawowe do rzetelnego procesu sądowego. Ponadto z powołanych przepisów traktatowych wynika konieczność zapewnienia niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Wobec tego państwa członkowskie, w tym Polska, wykonując swoje kompetencje do organizowania wymiaru sprawiedliwości, są zobowiązane do respektowania wskazanych norm prawa unijnego. Muszą zatem zagwarantować niezależność sądów i niezawisłość sędziów (co skądinąd wynika już z Konstytucji RP). Niedopuszczalne jest m.in. skracanie wieku przechodzenia sędziów w stan spoczynku przez sędziów czynnych, przyznawanie arbitralnych kompetencji organom władzy wykonawczej do przedłużania czasu służby sędziowskiej, tworzenie „sądów" niespełniających kryteriów niezależności, kreowanie organów uczestniczących w procedurze powoływania sędziów zależnych od organów ustawodawczych i wykonawczych oraz o składzie osobowym, którego prawidłowości nie sposób zweryfikować, wprowadzenie modelu postępowań dyscyplinarnych, w których ściga się sędziów za treść orzeczeń i występowanie z pytaniami prejudycjalnymi. Ustawa z 20 grudnia 2019 r. spowoduje zwielokrotnienie wad położenia prawnego sędziów, nie do pogodzenia z prawem unijnym.

Nie można pozwolić politykom na wmawianie opinii publicznej, że Unii nic do tego.

Autor jest prof. dr. hab. w Katedrze Prawa Europejskiego UJ, sędzią w stanie spoczynku Trybunału Konstytucyjnego, wiceprezesem TK w latach 2010–2017