Jednak już pierwsze kontrole, pod którymi podpisał się nowy prezes NIK, pokazały, że nie boi się on ostro krytykować działań rządu, którego do niedawna był ministrem. Nic też nie wskazuje na to, że będzie obawiał się tematów niewygodnych dla rządzących. Wszak nie zawahał się skrytykować NFZ, ganił resort zdrowia czy zakres inwigilowania obywateli przez państwo, alarmował także, że szkoły nie są wystarczająco przygotowane na przyjęcie sześciolatków – a więc krytykował realizację sztandarowej reformy rządu Donalda Tuska.