Pamiętają Państwo, co robiliście pod koniec listopada 2024 r.? A pół roku temu? Czym wtedy żyła opinia publiczna, a co akurat obiecywali politycy? Pewnie nie. Bo przy dzisiejszym tempie życia i zalewie informacji, gdy jedna afera przykrywa drugą, nie sposób tego wszystkiego ogarnąć. Na tym właśnie żerują politycy. Dzięki temu nawet jeśli nie dowiozą zapowiadanych przez siebie szumnych zmian, to nic nie szkodzi. Za jakiś czas będzie można znowu obiecać to samo.

Czytaj więcej

Minister Adam Bodnar ma plan na usprawnienie sądów

Takie wrażenie można odnieść po konferencji „Deregulacja 2.0. Nowa jakość w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości”. Maciej Berek, minister do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu wraz z Waldemarem Żurkiem i Arkadiuszem Myrchą przedstawiał zapowiedzi zmian, które usprawnią funkcjonowanie sądów i sprawią, że będą one bliżej obywateli.

Wciąż ta sama śpiewka

Przez lata, kto by nie rządził, wszystkie zmiany dotyczące wymiaru sprawiedliwości były reklamowane jako usprawniające i przyspieszające postępowania oraz przybliżające obywateli do sądu. Teoretycznie te sądy powinny być już tak blisko, że każdy powinien je mieć w salonie, a czas postępowań powinien osiągać wartości ujemne. Jak wiemy, jest wręcz przeciwnie.

Cóż obiecano nam tym razem? Szeroko pojętą cyfryzację, kompleksową reformę biegłych sądowych, krajowy rejestr mediatorów, rozszerzenie funkcjonalności portali informacyjnych sądów, digitalizację akt, cyfrowy dostęp do rejestrów… A nie przepraszam, przecież to są zapowiedzi przedstawione przez Adama Bodnara w listopadzie 2024 r. w ramach pakietu „Sprawne sądy”. Minęło prawie dwa lata i te same pomysły są sprzedawane pod nowym szyldem deregulacji.

Czytaj więcej

Rząd pokazał, jak chce naprawić wymiar sprawiedliwości. Trzy filary deregulacji 2.0

Można odnieść wrażenie, że realizacja jakiegoś zapowiadanego pomysłu to tylko kłopot. Bo co się wtedy będzie obiecywać w kampanii wyborczej? Co więcej, mało kiedy zmiana prawa przynosi efekt od razu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, częściej jej plony zbierają następcy.

Poza tym, widać, rację miał Radosław Sikorski, kiedy mówił w restauracji u Sowy, że „dwa razy obiecać, to jak raz dotrzymać”.

Problemy sprzed dekad

To wszystko byłoby nawet śmieszne, gdyby nie było tragiczne. Chroniczny brak biegłych sądowych, zwłaszcza rzadkich specjalności czy lekarzy, to jeden z głównych powodów, jeśli nie najważniejszy, dla którego postępowania ciągną się latami. To jest problem znany od dekad. Poprzedni rząd zaniedbał ten temat w ogóle, ale przypomnę, że obecnie rządzące ugrupowanie, nad reformą systemu biegłych sądowych (jeszcze jako PO), pracowało przed 2015 r. I ciągle jest to po prostu żelazny punkt kolejnych zapowiedzi i programów reform. Na realizację obietnicy dłużej czekają tylko kibice Polonii Warszawa, którym ta partia obiecała budowę stadionu przed 19 laty. Dlatego nie ma co się specjalnie ekscytować zapowiedziami, dobrze będzie, jeśli chociaż część z nich wejdzie w życie. A pozostałe? No cóż. Trzymać w okładce, nie giąć, nie niszczyć. Dwa lata będą służyć.