Reklama

Ewa Szadkowska: Bezkarny jak prokurator

Widmo gniewu politycznych nadzorców bardziej dziś motywuje prokuratorów niż obawa, że za błędy przyjdzie im płacić z własnych kieszeni. Czas to zmienić.

Publikacja: 26.01.2026 04:45

Ewa Szadkowska: Bezkarny jak prokurator

Warszawa, 22.12.2025. Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek podczas konferencji prasowej w siedzibie resortu

Foto: Paweł Supernak/PAP

Pamiętają Państwo głośną swego czasu akcję rozbicia „gangu notariuszy z Trójmiasta”? Był to jeden z medialnych sukcesów Zbigniewa Ziobry w 2018 r., wówczas prokuratora generalnego. Medialnych, bo to, co dobrze brzmiało na konferencji prasowej, rozjechało się na papierze i w sądzie. Za niesłuszne zatrzymanie rejentów podatnicy zapłacili setki tysięcy złotych, ale na ten temat nagłówków w mediach czy prasowych briefingów już nie pamiętam. Podobnie jak w przypadku dziesiątek innych spraw, w których zrujnowanie komuś reputacji (w końcu im większy był kaliber sprawy, tym większa szansa, że zaprzyjaźniona telewizja dostanie cynk, gdzie ma na 6 rano wysłać kamerę), a czasem zdrowia i biznesu, było pokłosiem lekkomyślnej decyzji prokuratora. Albo takiej, która już na pierwszy rzut oka miała wątłe oparcie w zgromadzonych dowodach, ale za to była bardzo oczekiwana przez szefów danego śledczego, do których zadzwonił ktoś „z góry”.

Czytaj więcej

Rosną zadośćuczynienia za niesłuszne areszty. Ile płaci państwo za pomyłkę?

Kto ponosi koszty zadośćuczynień i odszkodowań, które sądy nakazują wypłacić osobom niesłusznie zatrzymanym? 

Nie, nie będę tu strzępić sobie języka na temat potrzeby rozdziału funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Taka – bardzo potrzebna – reforma to mrzonka przy obecnym prezydencie, który ustawę mającą prowadzić do odpolitycznienia prokuratury niechybnie by zawetował. W końcu to jego środowisko polityczne po dojściu w 2015 r. do władzy szybko scaliło wspomniane urzędy i zadbało, by szeregowi prokuratorzy byli jak najmniej samodzielni.

Warto jednak zacząć wykorzystywać – martwe dziś – przepisy, które pozwalają sięgnąć do prokuratorskich kieszeni. Obecnie za błędy śledczych płaci Skarb Państwa (czyli my wszyscy) i mógłby występować z tzw. roszczeniem regresowym, a mówiąc prościej: zwrotnym. Ale tego nie robi (gorąco polecam tekst Mateusza Mikowskiego z „Rzeczpospolitej” z 26 stycznia br).

Czytaj więcej

Bezkarni prokuratorzy. Nie mylą się, czy może prawo jest martwe?
Reklama
Reklama

Już słyszę argumenty, że w walce z przestępczością prokuratorzy nie mogą bać się podejmować śmiałych decyzji. Moim zdaniem w ostatnich latach przyzwyczaili się, że te decyzje mogą być aż nazbyt śmiałe, bo jedynym ich kosztem będzie w najgorszym wypadku cudza krzywda. Warto przywrócić właściwe proporcje. A nic tak nie skłania do myślenia, jak świadomość, że można dostać po kieszeni. Własnej.

Opinie Prawne
Sędzia Piotr Mgłosiek odpowiada profesorom: „Anarchia w systemie już jest”
Opinie Prawne
Piotr Szymaniak: PiS nie usunął art. 212, a teraz grzmi o reżimie
Opinie Prawne
Gutowski, Kardas: To nie chwalebne intencje są podstawą orzeczeń sądowych
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Są niezależni, niezawiśli, bezstronni i nie czują żenady
Opinie Prawne
Ziobro przed Trybunałem Stanu? Adwokat o „legalnym fortelu”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama