Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że osobę fizyczną wykonującą zawód adwokata i zawierającą umowę kredytu z bankiem, w której to umowie nie zostało określone przeznaczenie kredytu, można uznać za konsumenta, jeżeli umowa kredytu nie jest związana z działalnością zawodową tego adwokata. Oczywiste, wydawałoby się, stwierdzenie – w świetle unijnej dyrektywy w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich konsument oznacza każdą osobę fizyczną, która w umowach objętych tą dyrektywą działa w celach niezwiązanych z handlem, przedsiębiorstwem lub zawodem – przestaje być tak oczywiste, gdy weźmie się pod uwagę, że spłata kredytu została zabezpieczona hipoteką ustanowioną w drodze oddzielnej umowy na nieruchomości należącej do... kancelarii tego adwokata. W umowie ustanowienia hipoteki kancelarię reprezentował pan Costea. Innymi słowy, w jednej transakcji ta sama osoba występowała w dwóch rolach. W ocenie TS UE (sędzią sprawozdawcą był prof. Marek Safjan) okoliczność ta nie miała jednak wpływu na rozstrzygnięcie sprawy.

Dwa w jednym

Sprawa dotyczyła sporu przed rumuńskim sądem pomiędzy panem H.O. Costeą wykonującym zawód adwokata a SC Volksbank România. W 2008 r. strony zawarły umowę kredytu. W 2013 r. pan Costea wniósł do sądu powództwo o stwierdzenie, po pierwsze, nieuczciwego charakteru jednego z warunków umowy dotyczącego prowizji od ryzyka, a po drugie – nieważności tego warunku i w konsekwencji zwrotu tej prowizji przez bank. Sąd powziął jednak wątpliwość, czy pan Costea może w okolicznościach sprawy korzystać ze statusu konsumenta, i skierował pytanie prejudycjalne do TS UE: czy definicja konsumenta obejmuje również osobę fizyczną, która wykonuje zawód adwokata i zawiera z bankiem umowę kredytu bez określenia przeznaczenia kredytu, jeżeli w umowie tej w charakterze poręczyciela kredytu hipotecznego wskazana została kancelaria adwokacka należąca do kredytobiorcy? TS UE odpowiedział na to pytanie twierdząco.

W uzasadnieniu Trybunał przypomniał m.in., że system ochrony ustanowiony przez dyrektywę w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich opiera się na założeniu, że konsument ma słabszą pozycję niż przedsiębiorca zarówno pod względem siły przetargowej, jak i stopnia poinformowania, a w związku z tym godzi się on na przedstawione przez przedsiębiorcę warunki umowne, na których treść nie może mieć wpływu. Jednocześnie TS UE zgodził się z opinią rzecznika generalnego, że pojęcie „konsument" ma charakter obiektywny i jest niezależne od konkretnego zasobu wiedzy, jaki może mieć dana osoba, czy też od posiadanych przez nią w rzeczywistości informacji.

Następnie TS UE wskazał, że jedna i ta sama osoba może występować w charakterze konsumenta w ramach określonych czynności, a w charakterze przedsiębiorcy w ramach innych. W konsekwencji również adwokat może być konsumentem i zawierając umowę z osobą fizyczną lub prawną działającą w ramach jej działalności zawodowej, może znajdować się względem tej osoby na słabszej pozycji. W ocenie TS UE, nawet gdyby przyjąć, że adwokat dysponuje wysokim poziomem wiedzy fachowej, nie zmienia to faktu, iż pozostaje słabszą stroną w stosunkach z przedsiębiorcą.

Czy orzeczenie mogło być inne

Trybunał zauważył również, że zawisła przed nim sprawa dotyczy ustalenia, czy adwokat, który zawarł umowę główną, tj. umowę kredytu, ma status konsumenta czy przedsiębiorcy. Zakwalifikowanie adwokata jako przedsiębiorcy w ramach jego zobowiązania z tytułu umowy akcesoryjnej, tj. umowy ustanowienia hipoteki, nie przesądza o jego statusie w ramach głównej umowy kredytu.

W pierwszych komentarzach po wyroku pojawiły się głosy, iż Trybunał zastosował zbyt formalistyczne podejście do definicji konsumenta, a nawet że orzeczenie stanowi przykład nadmiernego paternalizmu względem podmiotów, które wcale nie potrzebują ochrony. Wydaje się, że krytyka ta idzie za daleko. Niewątpliwie TS UE opowiedział się za szerokim rozumieniem pojęcia „konsument". Wypada jednak przypomnieć, że zgodnie z dyrektywą w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich za nieuczciwe mogą być uznane tylko te, które nie były indywidualnie negocjowane, stoją w sprzeczności z wymogami dobrej wiary oraz powodują znaczącą nierównowagę wynikających z umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta. Innymi słowy, posiadanie statusu konsumenta nie przesądza automatycznie o szerszej ochronie. Jednocześnie za trafne należy uznać stanowisko TS UE, iż pojęcie „konsument" ma charakter obiektywny. W innym przypadku nie tylko konieczne byłoby badanie konkretnego zasobu wiedzy, jaki mogła mieć osoba, podejmując daną decyzję (a to mogłoby być w praktyce niemożliwe), ale też bez powodu stawiałoby to w gorszej sytuacji przezornych konsumentów.

Autor jest adiunktem w Katedrze Prawa Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego i radcą prawnym w kancelarii Clifford Chance