Reklama

Łukasz Guza: Przedsiębiorcy, czyli zakładnicy koalicji rządzącej

Podwyżka kar dla firm za łamanie prawa pracy ma drugie dno. W tle jest „bromance” Tuska z Brzoską i biznesem, niezadowolenie Lewicy oraz próby kontroli nad Państwową Inspekcją Pracy.

Publikacja: 26.02.2025 04:43

Łukasz Guza: Przedsiębiorcy, czyli zakładnicy koalicji rządzącej

Warszawa, 20.02.2025. Członkowie rządu na sali plenarnej Sejmu w pierwszym dniu posiedzenia izby

Foto: Radek Pietruszka/PAP

Wyższe kary wprowadzono do kodeksu pracy klasyczną wrzutką na końcowym etapie prac w Sejmie. Efekt dla premiera i Koalicji Obywatelskiej jest fatalny – Donald Tusk ledwo zdążył odświeżyć dobre relacje ze środowiskiem pracodawców, obiecał deregulację przy udziale zespołu Rafała Brzoski, a tu nagle koalicja bez zapowiedzi i konsultacji z przedsiębiorcami podwyższyła – i to wyraźnie – kary za m.in. niewypłacanie pensji, stosowanie zlecenia zamiast etatu, pracę na czarno.

Wrzutka w Sejmie w sprawie kar dla przedsiębiorców. Lewica odgryzła się Donaldowi Tuskowi?

Trudno nie dostrzec, że w ten sposób premierowi odgryzła się Lewica, niezadowolona z tego, że rząd bez uzgodnienia z mniejszymi koalicjantami obiecał ułatwienia dla firm. Sejmowe głosowanie to jednak tylko pstryczek w nos premiera, jedynie wygrana potyczka. Prawdziwa bitwa o kary dla firm rozegra się w Senacie. A izba wyższa pokazała już, że za pstryczek w nos potrafi oddać dużo mocniejszym szturchnięciem, które pokazuje miejsce koalicjantów w szeregu.

Dobrym przykładem jest ustawa o sygnalistach. Lewica na ostatnim etapie prac nad tymi przepisami rozszerzyła zakres zgłoszeń dokonywanych przez sygnalistów (o naruszenia prawa pracy), mimo ostrego sprzeciwu pracodawców. Senat wziął stronę tych ostatnich, Sejm ostatecznie senackie poprawki przyjął, a Lewica obeszła się smakiem.

Trudno uwierzyć, że znów zrobiłaby taki sam błąd – tym razem w kwestii kar dla firm – więc może jej chodzić w całej sprawie o coś innego. A tak się składa, że w ostatnich dniach Piotr Ostrowski, szef OPZZ (związku zawodowego tradycyjnie współpracującego z Lewicą) zaproponował, aby Państwowa Inspekcja Pracy, odpowiedzialna za kwestię karania pracodawców, podlegała nie – jak obecnie – Sejmowi (czytaj: Szymonowi Hołowni), lecz rządowi (czytaj: szefowej resortu pracy Agnieszce Dziemianowicz-Bąk). Jak to bywa w koalicji – każde głosowanie może mieć jakąś cenę.

Reklama
Reklama

Wyższe kary dla przedsiębiorców? Wyzwaniem jest raczej oskładkowanie

Jest też jeszcze jedno dno sejmowej wrzutki. Skuteczność i dolegliwość kar za łamanie prawa pracy była kluczowa kilkanaście lat temu, gdy bezrobocie było wysokie i pracownicy często musieli godzić się na opóźnione wypłaty, pracę na czarno albo umowy cywilnoprawne zamiast etatu. Dziś większym wyzwaniem jest kwestia niesprawiedliwego oskładkowania pracy i systemu emerytalnego, który może skutkować biedaemeryturami w przyszłości. Ale za tę kwestię jakoś nikt nie chce się zabrać.

Opinie Prawne
Sebastian Koćwin: Głos o sytuacji Funduszu Pracy
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: „Chów wsobny” sędziów nie okazał się dobrym rozwiązaniem
Opinie Prawne
Michał Romanowski: Sędzia musi mieć własny rozum, odseparowany od rozumu polityków
Opinie Prawne
Szymaniak: A ile dywizji ma prokuratura, czyli o powodach obrony Ewy Wrzosek
Opinie Prawne
Filip Wyszyński: Kazus Wenezueli a międzynarodowe prawo gospodarcze
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama